Proces Hosniego Mubaraka zostanie wznowiony 15 sierpnia - zdecydował sąd w Kairze. Podczas pierwszej rozprawy były egipski przywódca, obalony prawie pół roku temu, nie przyznał się do żadnego z zarzutów. Podobne oświadczenia złożyli dwaj jego synowie, również oskarżeni w tym procesie.
Proces przed sądem w Kairze trwał prawie 4 godziny, z dwiema dłuższymi przerwami. Odbywał się w specjalnie przygotowanej na ten cel sali w akademii policyjnej. Hosni Mubarak został wniesiony na salę na szpitalnym łóżku, zamkniętym w klatce. Zamknięci w klatkach byli też pozostali oskarżeni w procesie. To dwaj synowie Hosniego Mubaraka, były minister spraw wewnętrznych oraz sześciu byłych działaczy jego reżimu. Były przywódca z sali sądowej został przewieziony do szpitala, gdzie będzie przebywał do czasu kolejnej rozprawy.
Ponad godzinę zajęło sądowi ustalanie kwestii proceduralnych. Po długich sporach odczytano akt oskarżenia. Hosniemu Mubarakowi postawiono między innymi zarzuty korupcji oraz defraudacji państwowych pieniędzy podczas jego rządów oraz krwawej pacyfikacji ulicznych protestów w styczniu i lutym tego roku. W odczytanym wcześniej akcie oskarżenia prokurator stwierdził, że były przywódca zlecił ministrowi spraw wewnętrznych strzelanie do protestujących pokojowo Egipcjan z broni ostrej. Dotyczyło to zarówno lat 2000-2010, jak i ostatniego miesiąca rządów Mubaraka. Były przywódca Egiptu nie przyznał się do żadnego z tych zarzutów.
Tuż przed procesem oraz w trakcie jego trwania przed akademią policyjną manifestowała grupa zwolenników i przeciwników byłego prezydenta. Z początku dochodziło między nimi do starć, więc policja musiała rozdzielić obie grupy. Kumulacja zamieszek nastąpiła podczas pierwszej przerwy w rozprawie. Wówczas policja zatrzymała kilka osób. Ci, którzy przyszli pod gmach akademii policyjnej, mogli obserwować przebieg procesu na specjalnie ustawionym telebimie.
Hosniemu Mubarakowi grozi kara śmierci. Komisja Europejska wyraziła ona nadzieję, że proces byłego prezydenta Egiptu przebiegnie zgodnie z demokratycznymi standardami. "Mamy nadzieję, że proces będzie przeprowadzony według ustalonych międzynarodowych standardów. Ale pozostawiamy tę kwestię egipskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Egipscy sędziowie powinni zrobić to, co do nich należy." - powiedział rzecznik Komisji Europejskiej Michael Mann.
Ponad godzinę zajęło sądowi ustalanie kwestii proceduralnych. Po długich sporach odczytano akt oskarżenia. Hosniemu Mubarakowi postawiono między innymi zarzuty korupcji oraz defraudacji państwowych pieniędzy podczas jego rządów oraz krwawej pacyfikacji ulicznych protestów w styczniu i lutym tego roku. W odczytanym wcześniej akcie oskarżenia prokurator stwierdził, że były przywódca zlecił ministrowi spraw wewnętrznych strzelanie do protestujących pokojowo Egipcjan z broni ostrej. Dotyczyło to zarówno lat 2000-2010, jak i ostatniego miesiąca rządów Mubaraka. Były przywódca Egiptu nie przyznał się do żadnego z tych zarzutów.
Tuż przed procesem oraz w trakcie jego trwania przed akademią policyjną manifestowała grupa zwolenników i przeciwników byłego prezydenta. Z początku dochodziło między nimi do starć, więc policja musiała rozdzielić obie grupy. Kumulacja zamieszek nastąpiła podczas pierwszej przerwy w rozprawie. Wówczas policja zatrzymała kilka osób. Ci, którzy przyszli pod gmach akademii policyjnej, mogli obserwować przebieg procesu na specjalnie ustawionym telebimie.
Hosniemu Mubarakowi grozi kara śmierci. Komisja Europejska wyraziła ona nadzieję, że proces byłego prezydenta Egiptu przebiegnie zgodnie z demokratycznymi standardami. "Mamy nadzieję, że proces będzie przeprowadzony według ustalonych międzynarodowych standardów. Ale pozostawiamy tę kwestię egipskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Egipscy sędziowie powinni zrobić to, co do nich należy." - powiedział rzecznik Komisji Europejskiej Michael Mann.

Radio Szczecin