Na posterunku pod Szczekocinami była usterka i wiedział o niej dyżurny ruchu. Do kolejnej awarii doszło na drugim posterunku - podała stacja TVN24.
Telewizja twierdzi, że dotarła do dokumentów kolei w sprawie katastrofy. Z zapisów kolejowych wynika, że dyżurny ruchu ze Starzyn wiedział, że jedna ze zwrotnic nie działa. Nie dało jej się przełożyć tak, by pociąg Interregio zjechał na prawy tor w kierunku Sprowa. To mogło być powodem decyzji, że pociąg pojechał torem niewłaściwym.
Według TVN24 w dokumencie można przeczytać, że do usterki doszło chwilę później także na drugim posterunku - Sprowa.
Żadnej z wersji nie wykluczamy, wciąż trwa śledztwo - tak rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Romuald Basiński, odniósł się do informacji TVN24, że na torze pod Szczekocinami, gdzie doszło do tragicznego wypadku, zaledwie kilka minut przed katastrofą pojawiła się usterka zwrotnicy i druga dotycząca semafora.
Basiński dodał, że w sprawie wątpliwości sygnalizowanych przez niektóre media prokuratura wyda oficjalne oświadczenie jeszcze dziś do południa, żeby tę kwestię jednoznacznie wyjaśnić. Rzecznik przypomniał też, że prokuratura nadal czeka na opinię biegłych, co do stanu zdrowia dyżurnego ruchu.
Według TVN24 w dokumencie można przeczytać, że do usterki doszło chwilę później także na drugim posterunku - Sprowa.
Żadnej z wersji nie wykluczamy, wciąż trwa śledztwo - tak rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Romuald Basiński, odniósł się do informacji TVN24, że na torze pod Szczekocinami, gdzie doszło do tragicznego wypadku, zaledwie kilka minut przed katastrofą pojawiła się usterka zwrotnicy i druga dotycząca semafora.
Basiński dodał, że w sprawie wątpliwości sygnalizowanych przez niektóre media prokuratura wyda oficjalne oświadczenie jeszcze dziś do południa, żeby tę kwestię jednoznacznie wyjaśnić. Rzecznik przypomniał też, że prokuratura nadal czeka na opinię biegłych, co do stanu zdrowia dyżurnego ruchu.

Radio Szczecin