Jadący lewym torem pociąg miał prędkość 50-60 km/godz., czyli prawdopodobnie zaczął hamować. Zaś skład jadący z przeciwka, od strony Krakowa, pędził 95 km/godz. - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza".
Prokuratura przyznaje, że ma dane dotyczące prędkości, ale na razie nie chce ich ujawnić. Potwierdziła natomiast, że tuż po wypadku mogło dojść do ingerencji w dokumentację na posterunku w Starzynach.
Śledczy nie wykluczają, że krąg osób podejrzanych o przyczynienie się do katastrofy może się rozszerzyć. Nadal rozpatrywane są hipotezy o technicznych przyczynach katastrofy. Nie zmienia to jednak zarzutu, że to dyżurny ruchu nieumyślnie spowodował katastrofę przez nieskierowanie pociągu z Warszawy na właściwy tor - ocenia prokuratura.
Śledczy nie wykluczają, że krąg osób podejrzanych o przyczynienie się do katastrofy może się rozszerzyć. Nadal rozpatrywane są hipotezy o technicznych przyczynach katastrofy. Nie zmienia to jednak zarzutu, że to dyżurny ruchu nieumyślnie spowodował katastrofę przez nieskierowanie pociągu z Warszawy na właściwy tor - ocenia prokuratura.

Radio Szczecin