Kierowca stracił panowanie nad pojazdem i autobus uderzył w ścianę tunelu - informują szwajcarskie agencje prasowe.
28 nie żyje, w tym 22 dzieci. Ranne są 24 osoby. Przyczyną katastrofy mogło być zmęczenie kierowcy autokaru.
Z pierwszych ustaleń wynika, że kierowca stracił panowanie nad autokarem. Pojazd uderzył w ścianę w tunelu na autostradzie A9, w pobliżu miejscowości Siders. Akcja ratownicza trwała całą noc - relacjonował w TVN24 korespondent z Brukseli, Leszek Jarosz.
- Ranni przewiezieni zostali zarówno do najbliższego szpitala, jak i do dwóch dalszych, m.in. w Lozannie i Bern, czyli 100 lub nawet 200 km od miejsca wypadku - informował korespondent. - Fakt, że byli oni transportowani na takie odległości świadczyć może o tym, że ich stan jest ciężki i musieli trafić do bardziej wyspecjalizowanych placówek.
W autokarze jechały 52 osoby. Wracali z obozu narciarskiego w szwajcarskich Alpach. Wśród ofiar śmiertelnych są także dwaj kierowcy i czworo dorosłych opiekunów. Dzieci miały nie więcej jak 12 lat - poinformowało belgijskie ministerstwo spraw zagranicznych.
Z pierwszych ustaleń wynika, że kierowca stracił panowanie nad autokarem. Pojazd uderzył w ścianę w tunelu na autostradzie A9, w pobliżu miejscowości Siders. Akcja ratownicza trwała całą noc - relacjonował w TVN24 korespondent z Brukseli, Leszek Jarosz.
- Ranni przewiezieni zostali zarówno do najbliższego szpitala, jak i do dwóch dalszych, m.in. w Lozannie i Bern, czyli 100 lub nawet 200 km od miejsca wypadku - informował korespondent. - Fakt, że byli oni transportowani na takie odległości świadczyć może o tym, że ich stan jest ciężki i musieli trafić do bardziej wyspecjalizowanych placówek.
W autokarze jechały 52 osoby. Wracali z obozu narciarskiego w szwajcarskich Alpach. Wśród ofiar śmiertelnych są także dwaj kierowcy i czworo dorosłych opiekunów. Dzieci miały nie więcej jak 12 lat - poinformowało belgijskie ministerstwo spraw zagranicznych.

Radio Szczecin