W wywiadzie dla tvn24 matka półrocznej Magdy z Sosnowca tłumaczy dlaczego nikomu nie powiedziała,że córka nie żyje, a potem upozorowała porwanie.
Katarzyna W. mówi o szoku, jaki przeżyła po śmierci córki.
- W tamtym momencie nie szukałam telefonu komórkowego, tylko byłam przy Madzi i starałam się zrobić wszystko, co mogłam - mówiła stacji tvn24.
Kobieta opowiedziała także o dniach spędzonych w areszcie. - Nie jest to łatwe doświadczenie dla żadnej osoby, która tam jest. Były chwile bardzo trudne, ale pomogły mi dwie kobiety, które były razem ze mną w celi.
Madzia była poszukiwana od 24 stycznia. Początkowo jej matka utrzymywała, że dziewczynka została porwana. Później przyznała, że dziecko zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Wskazała miejsce ukrycia ciała. Niemowlę miało upaść na podłogę i uderzyć o próg w mieszkaniu.
Wstępne wyniki sekcji zwłok wykazały, że Magda zmarła w wyniku urazu głowy. Katarzyna W. została aresztowana 4 lutego na dwa miesiące. Wyszła z aresztu w dniu pogrzebu córki, który odbył się 15 lutego.
- W tamtym momencie nie szukałam telefonu komórkowego, tylko byłam przy Madzi i starałam się zrobić wszystko, co mogłam - mówiła stacji tvn24.
Kobieta opowiedziała także o dniach spędzonych w areszcie. - Nie jest to łatwe doświadczenie dla żadnej osoby, która tam jest. Były chwile bardzo trudne, ale pomogły mi dwie kobiety, które były razem ze mną w celi.
Madzia była poszukiwana od 24 stycznia. Początkowo jej matka utrzymywała, że dziewczynka została porwana. Później przyznała, że dziecko zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Wskazała miejsce ukrycia ciała. Niemowlę miało upaść na podłogę i uderzyć o próg w mieszkaniu.
Wstępne wyniki sekcji zwłok wykazały, że Magda zmarła w wyniku urazu głowy. Katarzyna W. została aresztowana 4 lutego na dwa miesiące. Wyszła z aresztu w dniu pogrzebu córki, który odbył się 15 lutego.

Radio Szczecin