Prokurator generalny Andrzej Seremet nie chce karać więzieniem pijanych rowerzystów i przedłożył już Ministrowi Sprawiedliwości propozycje stosownych zmian w prawie.
Taka jazda ma być traktowana jako wykroczenie, a nie przestępstwo. Powód jest prozaiczny. Przepis pozwalający traktować kierujących rowerem pod wpływem alkoholu tak, jak pijanych zmotoryzowanych się nie sprawdził. Więzienia są przepełnione, a liczba pijanych jest coraz większa. Prawo okazało się nieskuteczne.
Jak podaje Rzeczpospolita, w więzieniach jest obecnie ponad 5 tysięcy osób skazanych za jazdę rowerem po pijanemu. Tylko o 600 mniej niż kierowców samochodów. Miesięczne utrzymanie więźnia to ok. 2,5 tys. złotych.
Stopień zagrożenia związany z uczestnictwem w ruchu pijanego kierowcy samochodu i rowerzysty nie jest taki sam. W przeciwieństwie do tego pierwszego, drugi jest groźny przede wszystkim dla siebie.
Jak podaje Rzeczpospolita, w więzieniach jest obecnie ponad 5 tysięcy osób skazanych za jazdę rowerem po pijanemu. Tylko o 600 mniej niż kierowców samochodów. Miesięczne utrzymanie więźnia to ok. 2,5 tys. złotych.
Stopień zagrożenia związany z uczestnictwem w ruchu pijanego kierowcy samochodu i rowerzysty nie jest taki sam. W przeciwieństwie do tego pierwszego, drugi jest groźny przede wszystkim dla siebie.

Radio Szczecin