Po 310 dniach rejsu dokoła świata stracono łączność z polskim podróżnikiem. Wczoraj, według planu wyprawy, powinien on dopłynąć do francuskiego Brestu, gdzie rozpoczynał podróż. Poszukiwania wszczęto w sobotę.
Polsko-francuskie załogi, korzystające z superszybkiej łodzi motorowej i pełnomorskiego jachtu żaglowego, sprawdzały obszar oceanu o powierzchni ponad 300 km kw. Dodatkowo do akcji włączyła się francuska Straż Graniczna i Morskie Centrum Koordynacji Akcji Ratowniczych w Bretanii.
Zdaniem organizatorów rejsu z Olsztyna, na razie nie ma bezpośrednich powodów do obaw. Na stronie wyprawy przeczytać można, że Cichocki jest doświadczony, a jacht sprawdzony.
- Nie możemy określić precyzyjnie godziny przybycia kapitana, a emocje każą wierzyć, że to już, że w każdym momencie, za chwilę. Szczęśliwie po dwóch dniach deszczu, dziś mamy słońce. Może to dobry znak? - czytamy na stronie kapitancichocki.pl
Zdaniem organizatorów rejsu z Olsztyna, na razie nie ma bezpośrednich powodów do obaw. Na stronie wyprawy przeczytać można, że Cichocki jest doświadczony, a jacht sprawdzony.
- Nie możemy określić precyzyjnie godziny przybycia kapitana, a emocje każą wierzyć, że to już, że w każdym momencie, za chwilę. Szczęśliwie po dwóch dniach deszczu, dziś mamy słońce. Może to dobry znak? - czytamy na stronie kapitancichocki.pl

Radio Szczecin