Sejm pracuje także przez komisje, a nie tylko na sali sejmowej - uważa Ewa Kopacz. Marszałek Sejmu odniosła się w ten sposób do zarzutów "Gazety Wyborczej" dotyczących odsyłania przez nią ustaw do sejmowej komisji ustawodawczej.
Zdaniem dziennika marszałek odsyła niewygodne dla rządu projekty ustaw właśnie do sejmowej komisji ustawodawczej. Tam o ich przyszłości decyduje 30 posłów, w większości konserwatywnych, którzy odrzucają przede wszystkim projekty ze sfery obyczajowej. Powód jest zawsze podobny - podejrzenie niekonstytucyjności.
Ewa Kopacz nie ma sobie nic do zarzucenia. - Jeśli weźmiemy pod uwagę, ile spraw trafia do Trybunału Konstytucyjnego, to w ramach tzw. poprawnej legislacji powinniśmy działać prewencyjnie tu w Sejmie i wypuszczać prawo, które będzie prawem bliskim doskonałości - stwierdziła marszałek.
Według "Gazety", marszałek Sejmu skierowała do tej pory do komisji ustawodawczej już 27 projektów ustaw. Prawie wyłącznie autorstwa opozycji.
Ewa Kopacz nie ma sobie nic do zarzucenia. - Jeśli weźmiemy pod uwagę, ile spraw trafia do Trybunału Konstytucyjnego, to w ramach tzw. poprawnej legislacji powinniśmy działać prewencyjnie tu w Sejmie i wypuszczać prawo, które będzie prawem bliskim doskonałości - stwierdziła marszałek.
Według "Gazety", marszałek Sejmu skierowała do tej pory do komisji ustawodawczej już 27 projektów ustaw. Prawie wyłącznie autorstwa opozycji.

Radio Szczecin