Dróżnik, który miał w organizmie 2,6 promila - obsługiwał strzeżony przejazd kolejowy pod miejscowością Poddębice w Łódzkiem.
Sprawa wyszła przypadkiem. Na policję zadzwonił kierowca, który 20 minut czekał na podniesienie rogatek - a nie jechał w tym czasie żaden pociąg.
Funkcjonariusze zastali już szlabany podniesione, sprawdzili jednak co dzieje się z dróżnikiem. 50-latek był kompletnie pijany. Na miejscu była jeszcze inna pracownica kolei, która nie mogąc dodzwonić się do dróżnika przyjechała na miejsce.
Według wstępnych ustaleń mężczyzna pił sam. Usłyszał już usłyszał zarzut wykonywania po pijanemu czynności związanych bezpośrednio z zapewnieniem bezpieczeństwa ruchu.
Grozi mu do 5 lat więzienia.
Funkcjonariusze zastali już szlabany podniesione, sprawdzili jednak co dzieje się z dróżnikiem. 50-latek był kompletnie pijany. Na miejscu była jeszcze inna pracownica kolei, która nie mogąc dodzwonić się do dróżnika przyjechała na miejsce.
Według wstępnych ustaleń mężczyzna pił sam. Usłyszał już usłyszał zarzut wykonywania po pijanemu czynności związanych bezpośrednio z zapewnieniem bezpieczeństwa ruchu.
Grozi mu do 5 lat więzienia.

Radio Szczecin