Nie płacą czesnego, zapominają o opłatach za powtarzanie kierunku lub roku, nie spłacają również kredytów. Coraz więcej studentów trafia do Krajowego Rejestru Długów. Uczelnie, by odzyskać pieniądze coraz częściej zatrudniają firmy windykacyjne.
Średnio student w Szczecinie jest zadłużony na dwa tysiące złotych.
- Co dziesiąty nie spłaca zobowiązań wobec uczelni - mówi Stanisław Heropolitański, rzecznik Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. - Na razie prosimy i wysyłamy upomnienia. Sprawy często też trafiają do sądu. Dotąd nie zatrudnialiśmy firmy windykacyjnej, ale jeżeli sytuacja będzie rozwijała się w niekorzystny sposób, to taką firmę poprosimy o pomoc.
Z danych firmy windykacyjnej "Kameleon" wynika, że w 2013 roku liczba postępowań wobec zadłużonych żaków wzrosła o 10 proc. w porównaniu do roku 2012.
Jak mówi prezes tej firmy, Adam Jabłoński, ściąganie należności od studentów nie jest jednak proste, bo nie mają oni majątku i egzekucja komornicza może trwać w nieskończoność. Dodaje, że pomóc może kontakt z rodzicami studentów.
- W 90 proc. przypadków nie wiedzą o długach swoich dzieci. Dowiadują się o tym dopiero od windykatorów i najczęściej chcą współpracować. Jeżeli z nami chcą, to myślę, że z uczelniami też podjęliby współpracę - wyjaśnia Jabłoński.
Dla szczecińskich studentów problemem jest fakt, że edukacja w Polsce bezpłatna jest tylko z nazwy. - Na przykład poprawka jednego przedmiotu kosztuje ok. 300 złotych - wyliczają.
Inne publiczne uczelnie w Szczecinie nie korzystają z pomocy firm windykacyjnych. Natomiast prywatne zatrudniają osobę, która zajmuje się ściąganiem należności.
Obecnie na wszystkich szczecińskich uczelniach kształci się ok. 40 tysięcy studentów.
- Co dziesiąty nie spłaca zobowiązań wobec uczelni - mówi Stanisław Heropolitański, rzecznik Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. - Na razie prosimy i wysyłamy upomnienia. Sprawy często też trafiają do sądu. Dotąd nie zatrudnialiśmy firmy windykacyjnej, ale jeżeli sytuacja będzie rozwijała się w niekorzystny sposób, to taką firmę poprosimy o pomoc.
Z danych firmy windykacyjnej "Kameleon" wynika, że w 2013 roku liczba postępowań wobec zadłużonych żaków wzrosła o 10 proc. w porównaniu do roku 2012.
Jak mówi prezes tej firmy, Adam Jabłoński, ściąganie należności od studentów nie jest jednak proste, bo nie mają oni majątku i egzekucja komornicza może trwać w nieskończoność. Dodaje, że pomóc może kontakt z rodzicami studentów.
- W 90 proc. przypadków nie wiedzą o długach swoich dzieci. Dowiadują się o tym dopiero od windykatorów i najczęściej chcą współpracować. Jeżeli z nami chcą, to myślę, że z uczelniami też podjęliby współpracę - wyjaśnia Jabłoński.
Dla szczecińskich studentów problemem jest fakt, że edukacja w Polsce bezpłatna jest tylko z nazwy. - Na przykład poprawka jednego przedmiotu kosztuje ok. 300 złotych - wyliczają.
Inne publiczne uczelnie w Szczecinie nie korzystają z pomocy firm windykacyjnych. Natomiast prywatne zatrudniają osobę, która zajmuje się ściąganiem należności.
Obecnie na wszystkich szczecińskich uczelniach kształci się ok. 40 tysięcy studentów.
- Co dziesiąty nie spłaca zobowiązań wobec uczelni - mówi Stanisław Heropolitański, rzecznik Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. - Na razie prosimy i wysyłamy upomnienia. Sprawy często wędrują też do sądu. Dotąd nie zatrudnial
- W 90 proc. przypadków nie wiedzą o długach swoich dzieci. Dowiadują się o tym dopiero od windykatorów i najczęściej chcą współpracować. Jeżeli z nami chcą, to myślę, że z uczelniami też podjęliby współpracę - wyjaśnia Jabłoński.

Radio Szczecin