Ponad 40 osób protestowało we wtorek przed szczecińskim Urzędem Miasta. Wszystko w związku z obniżeniem dotacji dla niepublicznych szkół dla dorosłych, która jest trzykrotnie mniejsza niż w grudniu ubiegłego roku.
Nowe przepisy obowiązują od nowego roku. Dla słuchaczy może to oznaczać podwyżkę czesnego - około 70 zł miesięcznie.
- To nie może tak być. Mnie czy koleżankę może i stać, ale są osoby biedne - mówiła kobieta.
- Protestuję, bo chcą zabrać mi moje pieniądze, moją edukację w myśl zasady, że głupim narodem łatwiej rządzić - tłumaczył jeden z manifestujących.
- Są osoby dojeżdżające np. z Goleniowa, Chojny. Ja tego nie rozumiem - dodała słuchaczka szkoły.
Wśród protestujących byli dyrektorzy czterech niepublicznych szkół dla dorosłych oraz ich uczniowie.
Dyrektorka wydziału oświaty Beata Misiak tłumaczyła decyzję magistratu mniejszymi wpływami z Ministerstwa Edukacji.
- To nie może tak być. Mnie czy koleżankę może i stać, ale są osoby biedne - mówiła kobieta.
- Protestuję, bo chcą zabrać mi moje pieniądze, moją edukację w myśl zasady, że głupim narodem łatwiej rządzić - tłumaczył jeden z manifestujących.
- Są osoby dojeżdżające np. z Goleniowa, Chojny. Ja tego nie rozumiem - dodała słuchaczka szkoły.
Wśród protestujących byli dyrektorzy czterech niepublicznych szkół dla dorosłych oraz ich uczniowie.
Dyrektorka wydziału oświaty Beata Misiak tłumaczyła decyzję magistratu mniejszymi wpływami z Ministerstwa Edukacji.

Radio Szczecin