Kilkuset uczniów ze szczecińskiej podstawówki miało przymusową przerwę w lekcjach. Dzieci ewakuowano ze Szkoły Podstawowej nr 68 z powodu eksperymentu na lekcji przyrody.
Doświadczenie skończyło się niewielkim pożarem i dużym zadymieniem. Nikomu nic się nie stało.
Na jednej z lekcji podczas doświadczenia chemicznego zapanowała panika - relacjonują uczniowie. - Zaplecze od przyrody się paliło. Całą szkołę trzeba było ewakuować. Wszyscy mieli lekcje na dworze. - Był alarm - sześć dzwonków - mówiły dzieci.
- Nauczyciel prowadził zajęcia Przyrody, zrobił eksperyment w którym ulatniał się dym. Dzieci zeszły na boisko szkole. Żadnemu dziecku nie stała się krzywda - tłumaczy Maria Waraksa, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 68.
Około 14.00 uczniowie zaczęli wracać do klas, ale - jak poinformowano nas w szkole - do tych, w których nie czuć przykrego zapachu. Interwencja straży pożarnej nie była konieczna. Szkoła zapewnia, że nie ma żadnych strat materialnych.
Na jednej z lekcji podczas doświadczenia chemicznego zapanowała panika - relacjonują uczniowie. - Zaplecze od przyrody się paliło. Całą szkołę trzeba było ewakuować. Wszyscy mieli lekcje na dworze. - Był alarm - sześć dzwonków - mówiły dzieci.
- Nauczyciel prowadził zajęcia Przyrody, zrobił eksperyment w którym ulatniał się dym. Dzieci zeszły na boisko szkole. Żadnemu dziecku nie stała się krzywda - tłumaczy Maria Waraksa, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 68.
Około 14.00 uczniowie zaczęli wracać do klas, ale - jak poinformowano nas w szkole - do tych, w których nie czuć przykrego zapachu. Interwencja straży pożarnej nie była konieczna. Szkoła zapewnia, że nie ma żadnych strat materialnych.

Radio Szczecin