Sprawę wyjaśnia policja. Na stronie internetowej Jarosława Rzepy pojawił się wpis z sobotnią datą, wskazujący, aby głosować na podanego z imienia i nazwiska kandydata w niedzielnych wyborach prezydenckich.
Podobny komunikat zachęcający do postawienia krzyżyka przy konkretnym nazwisku, pojawił się na koncie Rzepy na jednym z portali społecznościowych - jak sprawdziliśmy, już zniknął. Sam polityk PSL-u tłumaczy, że za wpisy odpowiadają jego współpracownicy i on o niczym nie wie.
Po tym, jak skontaktowaliśmy się z Jarosławem Rzepą, wpis zniknął również z jego strony internetowej. Polityk zapewnia, że sam nie publikuje, w jego imieniu robią to współpracownicy.
- Nie prowadzę tego, bo nie miałbym na to czasu. Być może ktoś popełnił błąd. Muszę to wyjaśnić. Ludzie popełniają błędy - powiedział Rzepa przyznając, że to znaczący błąd.
Biuro prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie potwierdziło nam, że toczy się postępowanie w sprawie. Śledczy sprawdzą, kto zamieścił wpisy i z jakiego komputera oraz w sobotę wieczorem przesłuchają radnego PiS Marka Duklanowskiego, który zgłosił tę sprawę policji. Za złamanie ciszy wyborczej grozi kara grzywny.
Po tym, jak skontaktowaliśmy się z Jarosławem Rzepą, wpis zniknął również z jego strony internetowej. Polityk zapewnia, że sam nie publikuje, w jego imieniu robią to współpracownicy.
- Nie prowadzę tego, bo nie miałbym na to czasu. Być może ktoś popełnił błąd. Muszę to wyjaśnić. Ludzie popełniają błędy - powiedział Rzepa przyznając, że to znaczący błąd.
Biuro prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie potwierdziło nam, że toczy się postępowanie w sprawie. Śledczy sprawdzą, kto zamieścił wpisy i z jakiego komputera oraz w sobotę wieczorem przesłuchają radnego PiS Marka Duklanowskiego, który zgłosił tę sprawę policji. Za złamanie ciszy wyborczej grozi kara grzywny.

Radio Szczecin