Nie zapłacili za zakupy i uciekli - teraz ich zdjęcia są w internecie. Tak ukarał złodziei ajent, który prowadzi "Żabkę" w al. Piastów w Szczecinie.
Monitoring w lokalu zarejestrował jak w niedzielę wieczorem kobieta i mężczyzna kradną ze sklepu artykuły spożywcze i uciekają. Teraz zdjęcia z tego zdarzenia widnieją na jednym z portali społecznościowych.
Łupem złodziei padła kiełbasa, ketchup, zimne napoje, herbata, kawa, czekolady i makaron. Wartość towaru to kilkadziesiąt złotych. - Klientka stanęła jakby w kolejce, czekała aż podszedł do niej chłopak, kiwnął głową i we dwoje uciekli - relacjonuje właściciel, który opublikował zdjęcia pary w sieci. Jak twierdzi w ten sposób chce ukarać złodziei. - Boimy się, ale może ktoś ich zna - tłumaczy.
Inni sprzedawcy są za. - Nie ma żadnej kary? Niech się chociaż wstydzi - mówi sprzedawczyni.
- Publikacja wizerunku osoby bez jej zgody jest niezgodna z prawem - przypomina Przemysław Kimon z wojewódzkiej policji. - Osoba, której wizerunek został opublikowany, może dochodzić roszczeń. To dość dwuznaczna sytuacja, ale tak to wygląda w naszym prawie.
Za kradzież produktów poniżej 430 złotych grozi kara ograniczenia wolności, miesięcznego aresztu lub grzywny w wysokości pięciu tysięcy złotych.
Ajent "Żabki" przy al. Piastów powiedział nam, że na razie nie skierował sprawy na policję. Zrobi to dopiero, gdy sam namierzy złodziei.
Łupem złodziei padła kiełbasa, ketchup, zimne napoje, herbata, kawa, czekolady i makaron. Wartość towaru to kilkadziesiąt złotych. - Klientka stanęła jakby w kolejce, czekała aż podszedł do niej chłopak, kiwnął głową i we dwoje uciekli - relacjonuje właściciel, który opublikował zdjęcia pary w sieci. Jak twierdzi w ten sposób chce ukarać złodziei. - Boimy się, ale może ktoś ich zna - tłumaczy.
Inni sprzedawcy są za. - Nie ma żadnej kary? Niech się chociaż wstydzi - mówi sprzedawczyni.
- Publikacja wizerunku osoby bez jej zgody jest niezgodna z prawem - przypomina Przemysław Kimon z wojewódzkiej policji. - Osoba, której wizerunek został opublikowany, może dochodzić roszczeń. To dość dwuznaczna sytuacja, ale tak to wygląda w naszym prawie.
Za kradzież produktów poniżej 430 złotych grozi kara ograniczenia wolności, miesięcznego aresztu lub grzywny w wysokości pięciu tysięcy złotych.
Ajent "Żabki" przy al. Piastów powiedział nam, że na razie nie skierował sprawy na policję. Zrobi to dopiero, gdy sam namierzy złodziei.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Dziwne prawo... Powinno być jak najszybciej zmienione: ewidentny przestępca nie powinien mieć prawa do ochrony wizerunku. Zdjęcie człowieka, który ewidentnie kradnie powinno móc być wykorzystane do ustalenia jego tożsamości.
ukraść ma prawo ale pokazać złodziejski ryj to bezprawie a takich mamy podobno dobrych prof. od prawa !

Radio Szczecin