W tym czasie byłem w Gdańsku, Gliwicach, Poznaniu, Rzeszowie i na Śląsku, a nie w Kołobrzegu. Piotr Duda, na konferencji prasowej odniósł się do zarzutów tygodnika "Newsweek", który napisał że przewodniczący "Solidarności" spędzał wakacje w luksusowym apartamencie w Kołobrzegu prawie za darmo.
Duda wskazał alibi na większość rezerwacji na jego nazwisko. Zapowiedział, że w sądzie na świadków tego, że był w innych miejscach, powoła najważniejsze osoby w państwie.
- Świadkami do sądu będą powołani: prezydent Bronisław Komorowski, szef CBA - pan Wojtunik, szef NIK-u - pan Krzysztof Kwiatkowski i marszałek senatu Borusewicz - wylicza Duda.
Oskarżenia o ręcznie wyszywane ręczniki dla psa to również pomówienia - mówił szef "Solidarności".
- Nie zamawiałem żadnych ręczniczków czy legowiska. Pies Kacper nie śpi w legowisku, od samego początku nocuje ze mną i z żoną w łóżku - wyjaśniał na konferencji Duda.
Hotel "Bałtyk" jest prowadzony przez spółkę Dekom, która należy do "Solidarności". Według informacji "Newsweeka", część personelu miała zostać zatrudniona na tzw. "umowach śmieciowych". To kłamstwo - ripostował Duda, powołując się na kontrolę przeprowadzoną zarówno w spółce jak i hotelu.
- Nikt nie jest zatrudniony na "śmieciówce", wszyscy mają umowę o pracę. Pokażcie mi drugiego takiego pracodawcę, który sam prosi inspekcję pracy o audyt - komentuje Piotr Duda.
Materiał: TVN24/x-news
Piotr Duda nie odnosi się do zarzutów - komentuje jeden z autorów publikacji, Michał Krzymowski. Przewodniczący największego związku zawodowego w kraju przyznał, że w hotelu był tylko pięć razy i to służbowo a nie 27. W tekście nikt mu czegoś takiego nie zarzucił - mówił na antenie TVN24 Krzymowski.
- My przedstawiliśmy wydruk z bazy danych hotelu i tu jest faktycznie 27 rezerwacji zrobionych na nazwisko Piotra Dudy. W tekście napisaliśmy - to nam mówili pracownicy tego hotelu, że w wielu przypadkach to byli jego znajomi i rodzina, a nie on sam - tłumaczy Krzymowski.
Według Krzymowskiego, obecność psa szefa "Solidarności" w hotelu dyskredytuje wyjazdy jako służbowe. Dziennikarz wskazuje na to, że Duda nie przedstawił żadnych dokumentów na poparcie swoich argumentów. Również na oskarżenie o pracowników hotelu zatrudnionych na tzw. "umowy śmieciowe".
- Osoby obsługujące gości sanatorium "Bałtyk", także Piotr Dudę, są zatrudnione na umowach śmieciowych. Tyle, że nie w samym hotelu, a w spółce - podwykonawcy - wyjaśnia dziennikarz.
"Solidarność" zapowiada, że sprawa skończy się w sądzie.
Materiał: TVN24/x-news
- Świadkami do sądu będą powołani: prezydent Bronisław Komorowski, szef CBA - pan Wojtunik, szef NIK-u - pan Krzysztof Kwiatkowski i marszałek senatu Borusewicz - wylicza Duda.
Oskarżenia o ręcznie wyszywane ręczniki dla psa to również pomówienia - mówił szef "Solidarności".
- Nie zamawiałem żadnych ręczniczków czy legowiska. Pies Kacper nie śpi w legowisku, od samego początku nocuje ze mną i z żoną w łóżku - wyjaśniał na konferencji Duda.
Hotel "Bałtyk" jest prowadzony przez spółkę Dekom, która należy do "Solidarności". Według informacji "Newsweeka", część personelu miała zostać zatrudniona na tzw. "umowach śmieciowych". To kłamstwo - ripostował Duda, powołując się na kontrolę przeprowadzoną zarówno w spółce jak i hotelu.
- Nikt nie jest zatrudniony na "śmieciówce", wszyscy mają umowę o pracę. Pokażcie mi drugiego takiego pracodawcę, który sam prosi inspekcję pracy o audyt - komentuje Piotr Duda.
Materiał: TVN24/x-news
Piotr Duda nie odnosi się do zarzutów - komentuje jeden z autorów publikacji, Michał Krzymowski. Przewodniczący największego związku zawodowego w kraju przyznał, że w hotelu był tylko pięć razy i to służbowo a nie 27. W tekście nikt mu czegoś takiego nie zarzucił - mówił na antenie TVN24 Krzymowski.
- My przedstawiliśmy wydruk z bazy danych hotelu i tu jest faktycznie 27 rezerwacji zrobionych na nazwisko Piotra Dudy. W tekście napisaliśmy - to nam mówili pracownicy tego hotelu, że w wielu przypadkach to byli jego znajomi i rodzina, a nie on sam - tłumaczy Krzymowski.
Według Krzymowskiego, obecność psa szefa "Solidarności" w hotelu dyskredytuje wyjazdy jako służbowe. Dziennikarz wskazuje na to, że Duda nie przedstawił żadnych dokumentów na poparcie swoich argumentów. Również na oskarżenie o pracowników hotelu zatrudnionych na tzw. "umowy śmieciowe".
- Osoby obsługujące gości sanatorium "Bałtyk", także Piotr Dudę, są zatrudnione na umowach śmieciowych. Tyle, że nie w samym hotelu, a w spółce - podwykonawcy - wyjaśnia dziennikarz.
"Solidarność" zapowiada, że sprawa skończy się w sądzie.
Materiał: TVN24/x-news
Piotr Duda zapowiedział, że w sądzie na świadków tego, że był w innych miejscach, powoła najważniejsze osoby w państwie.
Hotel "Bałtyk" jest prowadzony przez spółkę Dekom, która należy do "Solidarności". Według informacji "Nesweeka", część personelu miała zostać zatrudniona na tzw. "umowach śmieciowych". To kłamstwo - ripostował Duda, powołując się na kontrolę przeprowadzon

Radio Szczecin