Mężczyzna, który symulował atak padaczki na SOR szpitala przy Unii Lubelskiej w Szczecinie, nie zostanie ukarany. To jednak nie oznacza zielonego światła dla takich wyczynów na oddziale ratunkowym placówki.
Jak przekazała nam rzeczniczka szpitala przy Unii Lubelskiej Joanna Woźnicka, sprawa do tej pory nie została i nie będzie zgłoszona na policję. Mężczyzna uniknie więc konsekwencji za swój wyczyn.
Do incydentu doszło w niedzielę. Młody mężczyzna razem z żoną pojawił się na szpitalnym oddziale ratunkowym. W pewnym momencie zaczął krzyczeć i symulować atak epilepsji. Gdy pojawił się przy nim lekarz, mężczyzna stwierdził, że w ten sposób chciał tylko sprawdzić jak długo będzie czekać na pomoc.
Joanna Woźnicka wyjaśniała, że w tym czasie na SOR i izbie przyjęć nie było pacjentów w ciężkim stanie, a jedynie ci, którzy pojawili się w szpitalu planowo. Tym razem nie było więc dużego zagrożenia dla zdrowia innych pacjentów. Rzeczniczka szpitala mówiła też, że to pierwszy taki przypadek w historii placówki. Przestrzegała jednak przed powtarzaniem wyczynu młodego mężczyzny. Każda kolejna tego typu sytuacja będzie zgłaszana na policję.
Do incydentu doszło w niedzielę. Młody mężczyzna razem z żoną pojawił się na szpitalnym oddziale ratunkowym. W pewnym momencie zaczął krzyczeć i symulować atak epilepsji. Gdy pojawił się przy nim lekarz, mężczyzna stwierdził, że w ten sposób chciał tylko sprawdzić jak długo będzie czekać na pomoc.
Joanna Woźnicka wyjaśniała, że w tym czasie na SOR i izbie przyjęć nie było pacjentów w ciężkim stanie, a jedynie ci, którzy pojawili się w szpitalu planowo. Tym razem nie było więc dużego zagrożenia dla zdrowia innych pacjentów. Rzeczniczka szpitala mówiła też, że to pierwszy taki przypadek w historii placówki. Przestrzegała jednak przed powtarzaniem wyczynu młodego mężczyzny. Każda kolejna tego typu sytuacja będzie zgłaszana na policję.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Jestem mocno ciekawy ile czasu ten człowiek czekał na to aż przyjmie go lekarz. Wiem jak wygląda oczekiwanie w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Gość sie pewnie wkurzył i szczerze - nie zdziwiłbym się. Nie rozstrzygam ale mogło tak być.
Według szpitala nie czekał długo, bo tego dnia przyjmowani byli tylko pacjenci zaplanowani. Stanów nagłych w tym momencie nie było.

Radio Szczecin
