Szczecinianie coraz chętniej adoptują i regularnie zgłaszają się po zagubione zwierzęta.
Statystycznie średnio ponad 98 procent przyjętych do placówki psów odnajduje swój dom. Ale z drugiej strony nie wszystkie adopcje są udane. Zdarza się, że zwierzęta nawet kilkukrotnie wracają do schroniska.
Jak mówi Ewa Mrugowska, kierowniczka szczecińskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt, do tej pory w historii placówki nie było takiego miesiąca ani roku, w którym zwierząt przebywających w schronisku byłoby tak mało jak obecnie.
- Mamy na dziś 64 psy. Jeszcze nie mieliśmy takiego miesiąca i roku. Tak naprawdę 98 procent psów, które trafiają do nas do schroniska opuszcza nasze bramy. Chcemy zminimalizować te nieudane adopcje, dlatego mówimy szczerze, jakie są problemy, prowadzimy rozmowy i spacery zapoznawcze - mówi Mrugowska.
Nie wszystkie adopcje się udają, bo jak mówi Katarzyna Wawryniuk - behawiorystka zwierząt, ludzie czasem za dużo oczekują od psów czy kotów po przejściach.
- My ratujemy zwierze i chcemy, żeby chciało się nam odpłacić. Żeby było takie kochane, wchodziło na kolana, bawiło się. Takie zwierzęta wcale nie chcą się bawić, albo mają ograniczoną możliwość zabawy, bo się po prostu jeszcze tego wszystkiego boją. Jeżeli mam podejrzenia, że mogę sobie nie dać rady z adopcją, może lepiej się wstrzymać, żeby później nie utrudniać adopcji kolejnym ludziom - tłumaczy Wawryniuk.
Według słów kierowniczki, zwierzęta przebywają w szczecińskim schronisku średnio miesiąc. Szczecinianie odbierają też więcej zagubionych zwierząt. Wpływ na to - i na większą ilość adopcji - ma zarówno coraz powszechniejsze czipowanie pupili, jak i rosnąca świadomość w kwestii sterylizacji czy kastracji.
Jak mówi Ewa Mrugowska, kierowniczka szczecińskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt, do tej pory w historii placówki nie było takiego miesiąca ani roku, w którym zwierząt przebywających w schronisku byłoby tak mało jak obecnie.
- Mamy na dziś 64 psy. Jeszcze nie mieliśmy takiego miesiąca i roku. Tak naprawdę 98 procent psów, które trafiają do nas do schroniska opuszcza nasze bramy. Chcemy zminimalizować te nieudane adopcje, dlatego mówimy szczerze, jakie są problemy, prowadzimy rozmowy i spacery zapoznawcze - mówi Mrugowska.
Nie wszystkie adopcje się udają, bo jak mówi Katarzyna Wawryniuk - behawiorystka zwierząt, ludzie czasem za dużo oczekują od psów czy kotów po przejściach.
- My ratujemy zwierze i chcemy, żeby chciało się nam odpłacić. Żeby było takie kochane, wchodziło na kolana, bawiło się. Takie zwierzęta wcale nie chcą się bawić, albo mają ograniczoną możliwość zabawy, bo się po prostu jeszcze tego wszystkiego boją. Jeżeli mam podejrzenia, że mogę sobie nie dać rady z adopcją, może lepiej się wstrzymać, żeby później nie utrudniać adopcji kolejnym ludziom - tłumaczy Wawryniuk.
Według słów kierowniczki, zwierzęta przebywają w szczecińskim schronisku średnio miesiąc. Szczecinianie odbierają też więcej zagubionych zwierząt. Wpływ na to - i na większą ilość adopcji - ma zarówno coraz powszechniejsze czipowanie pupili, jak i rosnąca świadomość w kwestii sterylizacji czy kastracji.

Radio Szczecin