Zaszkodzi to polskiej gospodarce - uważa Arkadiusz Marchewka, poseł Platformy Obywatelskiej. - Wydajność pracowników w Polsce jest taka sama jak w Niemczech - odpowiadał Arkadiusz Litwiński, kandydat Prawa i Sprawiedliwości.
Zgodnie z zapowiedzią partii rządzącej, płaca minimalna ma wynosić 3 tysiące brutto od 2021 roku i 4 tys. zł do końca 2023 roku. Według posła PO Arkadiusza Marchewki płaca minimalna powinna wynosić połowę średniej krajowej.
- Płaca minimalna będzie wskazywana nakazowo przez rząd, nie będzie rosła np. wraz z efektywnością i pracy. A to znaczy, że ci, którzy produkują swoje usługi, będą musieli albo brać za nie więcej pieniędzy, albo ograniczać zatrudnienie, albo po prostu tych ludzi zwalniać - argumentował Marchewka.
W programie Koalicji Obywatelskiej zapisane jest także, że ci, którzy będą zarabiać najniższą pensję, otrzymają 600 złotych premii. O szczegółach tego pomysłu Arkadiusz Marchewka jednak nie wspomniał.
Natomiast Arkadiusz Litwiński, kandydat Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu tłumaczył, że wydajność pracowników rośnie, a za tym musi iść też pieniądz.
- Znam bardzo wielu przedsiębiorców i zadałem im pytanie, czy to jest dla nich problem. A są to różne branże, od turystycznej, poprzez budowlane, skończywszy na innych usługach czy wytwórczości. I każdy z nich i tak płaci o wiele więcej, jeżeli chce mieć pracowników, a fachowców to już w ogóle. W Szczecinie są zakłady pracy, gdzie tokarz zarabia po 20 tysięcy. Takie są realia. Nie mówmy więc, że 3000 to jest bariera dla przedsiębiorcy - mówił Litwiński.
Wybory parlamentarne odbędą się 13 października.
- Płaca minimalna będzie wskazywana nakazowo przez rząd, nie będzie rosła np. wraz z efektywnością i pracy. A to znaczy, że ci, którzy produkują swoje usługi, będą musieli albo brać za nie więcej pieniędzy, albo ograniczać zatrudnienie, albo po prostu tych ludzi zwalniać - argumentował Marchewka.
W programie Koalicji Obywatelskiej zapisane jest także, że ci, którzy będą zarabiać najniższą pensję, otrzymają 600 złotych premii. O szczegółach tego pomysłu Arkadiusz Marchewka jednak nie wspomniał.
Natomiast Arkadiusz Litwiński, kandydat Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu tłumaczył, że wydajność pracowników rośnie, a za tym musi iść też pieniądz.
- Znam bardzo wielu przedsiębiorców i zadałem im pytanie, czy to jest dla nich problem. A są to różne branże, od turystycznej, poprzez budowlane, skończywszy na innych usługach czy wytwórczości. I każdy z nich i tak płaci o wiele więcej, jeżeli chce mieć pracowników, a fachowców to już w ogóle. W Szczecinie są zakłady pracy, gdzie tokarz zarabia po 20 tysięcy. Takie są realia. Nie mówmy więc, że 3000 to jest bariera dla przedsiębiorcy - mówił Litwiński.
Wybory parlamentarne odbędą się 13 października.
Dodaj komentarz 2 komentarze
skoro płaca minimalna wzrośnie aż o 75 % (!!!) to wszystkie zarobki MUSZĄ wzrosnąć proporcjonalnie, też o 3/4 !
Ja sobie nie wyobrażam sytuacji, że np. lekarz lub inżynier będzie pracował za tyle, co sprzątaczka (nie ujmując niczego sprzątaczce).
więc jeśli teraz ktoś ma 5.000, to będzie oczekiwał zarobków rzędu ok. 8.750
Ergo - jeśli koszt robocizny wzrośnie o 75%, to o ile wzrośnie koszt wytworzenia czegokolwiek i jego ostateczna cena ?
Śmiem sądzić, że przynajmniej o te 75%, bo i pracodawca będzie chciał swoje 3/4 tez dostać
NO TAK!
WZROŚNIE WZROŚNIE. ...
..... chyba że PSL PO
wróci to bedzie LIPA na całego!!!
xxx

Radio Szczecin