W taki dzień niegdyś nie sposób było suchą stopą przejść kilkuset metrów. Z każdego zakątka można było spodziewać się wodnego szturmu. Niegdyś. Nie dziś.
Drugi dzień Świąt Wielkanocnych, to w ludowej tradycji śmigus-dyngus. Zwany też inaczej lanym poniedziałkiem. Dzień wodnej swawoli. Na takich osiedlach jak Bukowe dawnymi laty grupki młodzieży urządzały polowania na spacerowiczów.
Nie miał znaczenia wiek i płeć ofiary. Często nie miała znaczenia też pogoda. Tradycji (której w tym wydaniu, bliżej było do chuligańskich ekscesów) musiało stać się zadość. Mokrzy wracali więc do domów panowie w średnim wieku i młode panny. Ale jakiś czas temu lanoponiedziałkowe zwyczaje uległy ucywilizowaniu, a dziś przegrały z epidemią.
Bukowe to przede wszystkim sypialnia. Z pięknym widokiem od strony ulicy Fioletowej, boiskiem na Pomarańczowej na którym grywa nawet Pogoń Szczecin, piękną przyrodą i bliskością Puszczy Bukowej. Jak na sypialnię przystało najwięcej życia na osiedlu jest więc w weekendy i święta.
Pod warunkiem, że nie trwa akurat narodowa kwarantanna. Bo kiedy trwa, to spacerowiczów (co się chwali) ze świecą szukać. Ot, od czasu do czasu przejdzie ktoś wyprowadzony na spacer przez psa. Ale po stojących na parkingach samochodach widać, że tym razem zostaliśmy w domach, że nawet do rodzin nie pojechaliśmy. Rozsądek wziął górę. A może po prostu wzięliśmy sobie do serca przekaz mieszkańców ulicy Czerwonej?
Będzie dobrze... #zostańwdomu
Nie miał znaczenia wiek i płeć ofiary. Często nie miała znaczenia też pogoda. Tradycji (której w tym wydaniu, bliżej było do chuligańskich ekscesów) musiało stać się zadość. Mokrzy wracali więc do domów panowie w średnim wieku i młode panny. Ale jakiś czas temu lanoponiedziałkowe zwyczaje uległy ucywilizowaniu, a dziś przegrały z epidemią.
Bukowe to przede wszystkim sypialnia. Z pięknym widokiem od strony ulicy Fioletowej, boiskiem na Pomarańczowej na którym grywa nawet Pogoń Szczecin, piękną przyrodą i bliskością Puszczy Bukowej. Jak na sypialnię przystało najwięcej życia na osiedlu jest więc w weekendy i święta.
Pod warunkiem, że nie trwa akurat narodowa kwarantanna. Bo kiedy trwa, to spacerowiczów (co się chwali) ze świecą szukać. Ot, od czasu do czasu przejdzie ktoś wyprowadzony na spacer przez psa. Ale po stojących na parkingach samochodach widać, że tym razem zostaliśmy w domach, że nawet do rodzin nie pojechaliśmy. Rozsądek wziął górę. A może po prostu wzięliśmy sobie do serca przekaz mieszkańców ulicy Czerwonej?
Będzie dobrze... #zostańwdomu

Radio Szczecin