Mniej rodzinnie - tak szczecinianie spędzili Wielkanoc.
Jednak w obchodzeniu świąt w czasie epidemii można też doszukać się pozytywnych stron. Zakaz wychodzenia zbliża domowników.
- Tegoroczne święta na pewno były wyjątkowe z wielu względów. Byłem sam, bo cała moja rodzina jest zagranicą lub mieszka w innych miastach i nie sposób było ich odwiedzić. Nie szykowałem żadnych specjalnych potraw świątecznych. Nie czułem potrzeby by dla siebie gotować żur, piec ciasta czy nawet w specjalny sposób ozdabiać jajka. - W tym roku Wielkanoc wyglądała trochę inaczej niż zwykle. Bo jednak większość czasu trzeba było spędzić z rodziną w domu. I nie było wymówki żeby się od niej uwolnić, pod pretekstem wyjścia na spacer z psem albo pójścia z koszyczkiem do kościoła. - Te święta były trochę obok mnie, bo ani nie mogłem spędzić ich z rodziną, ani pójść do kościoła. - Był w końcu czas na wspólne malowanie jajek, gotowanie, pieczenie. - Mam nadzieję, że takie święta więcej się nie powtórzą - mówią szczecinianie.
Pamiętajmy, że wciąż obowiązują obostrzenia co do przemieszczania się.
- Tegoroczne święta na pewno były wyjątkowe z wielu względów. Byłem sam, bo cała moja rodzina jest zagranicą lub mieszka w innych miastach i nie sposób było ich odwiedzić. Nie szykowałem żadnych specjalnych potraw świątecznych. Nie czułem potrzeby by dla siebie gotować żur, piec ciasta czy nawet w specjalny sposób ozdabiać jajka. - W tym roku Wielkanoc wyglądała trochę inaczej niż zwykle. Bo jednak większość czasu trzeba było spędzić z rodziną w domu. I nie było wymówki żeby się od niej uwolnić, pod pretekstem wyjścia na spacer z psem albo pójścia z koszyczkiem do kościoła. - Te święta były trochę obok mnie, bo ani nie mogłem spędzić ich z rodziną, ani pójść do kościoła. - Był w końcu czas na wspólne malowanie jajek, gotowanie, pieczenie. - Mam nadzieję, że takie święta więcej się nie powtórzą - mówią szczecinianie.
Pamiętajmy, że wciąż obowiązują obostrzenia co do przemieszczania się.

Radio Szczecin