Ma swoją ulicę w Szczecinie książę Bogusław X. Ma też swój zamek. Ale nigdy nie miał na głowie korony. Inaczej niż my.
Mniej więcej dokładnie 75 lat temu (różnicę można mierzyć nie w dniach, ale w godzinach) nad Wałami Chrobrego załopotała pierwsza w historii Szczecina biało-czerwona chorągiew. Nad Wałami (a właściwie nad wciąż jeszcze Hakkenterrase), bo w tym rejonie to były jedne z nielicznych budynków możliwych do wykorzystania. Majestatyczne gmachy sąsiadowały z morzem ruin.
Stettiner Schloss, dziś dumnie górujący na skarpie, leżał w gruzach (jego odbudowa zajęła blisko 30 lat), Altstadt odbudowywano jeszcze dłużej. Ale udało się i teraz Zamek Książąt Pomorskich i Stare Miasto mogą cieszyć mieszkańców i turystów. Tylko, że w pierwszy majowy piątek było ich w tych okolicach mniej więcej tyle, co powiedzmy, pół wieku temu.
Bo wówczas komu chciało się przychodzić w rejon, gdzie stał jeden pawilon, a między ulicą Wielką, a Basztą Siedmiu Płaszczy było klepisko. No może tylko charakterystyczna kamienica po lewej i stary Ratusz po prawej... Później hotel, wesołe miasteczko i maszty z chorągwiami... Poza tym niewiele.
Dziś również niewiele, chociaż ruin już nie ma, a zamiast nich straszą wyludnione uliczki wokół odbudowanych kamieniczek na starych historycznych planach. Potrafiliśmy (nie bez trudu) zapełnić to miejsce i uczynić modnym w kilka lat od rozpoczęcia budowy. Nawet coraz rzadziej mówimy o nim stare-nowe, czy nowe-stare miasto. Jest takie nasze, a nasze rzadko tutaj ma więcej niż kilkadziesiąt lat. Starówka, więc też może... To nazwaliśmy ją adekwatnie Podzamcze.
Książę Bogusław X wraz z żoną Anną Jagiellonką patrzy na to wszystko gdzieś z góry i zastanawia się, jak po raz kolejny uda się tchnąć życie w to opustoszałe miejsce. Bez obaw. Zrobimy to, tylko warunek jest jeden. Musi nam z głowy spaść korona...
Stettiner Schloss, dziś dumnie górujący na skarpie, leżał w gruzach (jego odbudowa zajęła blisko 30 lat), Altstadt odbudowywano jeszcze dłużej. Ale udało się i teraz Zamek Książąt Pomorskich i Stare Miasto mogą cieszyć mieszkańców i turystów. Tylko, że w pierwszy majowy piątek było ich w tych okolicach mniej więcej tyle, co powiedzmy, pół wieku temu.
Bo wówczas komu chciało się przychodzić w rejon, gdzie stał jeden pawilon, a między ulicą Wielką, a Basztą Siedmiu Płaszczy było klepisko. No może tylko charakterystyczna kamienica po lewej i stary Ratusz po prawej... Później hotel, wesołe miasteczko i maszty z chorągwiami... Poza tym niewiele.
Dziś również niewiele, chociaż ruin już nie ma, a zamiast nich straszą wyludnione uliczki wokół odbudowanych kamieniczek na starych historycznych planach. Potrafiliśmy (nie bez trudu) zapełnić to miejsce i uczynić modnym w kilka lat od rozpoczęcia budowy. Nawet coraz rzadziej mówimy o nim stare-nowe, czy nowe-stare miasto. Jest takie nasze, a nasze rzadko tutaj ma więcej niż kilkadziesiąt lat. Starówka, więc też może... To nazwaliśmy ją adekwatnie Podzamcze.
Książę Bogusław X wraz z żoną Anną Jagiellonką patrzy na to wszystko gdzieś z góry i zastanawia się, jak po raz kolejny uda się tchnąć życie w to opustoszałe miejsce. Bez obaw. Zrobimy to, tylko warunek jest jeden. Musi nam z głowy spaść korona...

Radio Szczecin