Szczecińska projektantka uszyła kilkaset maseczek i zebrała 30 tysięcy złotych na cele charytatywne.
Jak wspomina Waleria Tokarzewska-Karaszewicz, wszystko zaczęło się od szycia maseczek dla rodziców.
- Zobaczyłam, że mam trochę bawełny, więc doszłam do wniosku, że zrobię dla nich kilka kolorowych maseczek. Potem trochę mi zostało, więc obdarowałam swoich sąsiadów. Kilku znajomych odezwało się do mnie. Sami wyszli z inicjatywą, że zapłacą za nie. Tylko ja niekoniecznie chciałam dla siebie. Zaproponowali, że może dadzą na szpital w moim imieniu. Zgodziłam się i doszłam do wniosku, że to fajna inicjatywa - powiedziała Tokarzewska-Karaszewicz.
Akcja w mediach społecznościowych rozrosła się i zamiast kilkunastu maseczek powstało 700.
- Bardzo dużo osób ze Szczecina dawało na szpital przy Arkońskiej, w Zdrojach. Ludzie sami zaczęli szukać i wysyłali mi potem fajne miejsca. Każdy zaangażował się bardzo w tą akcję - powiedziała pani Waleria.
Waleria Tokarzewska-Karaszewicz jest projektantką, stylistką i podróżniczką.
- Zobaczyłam, że mam trochę bawełny, więc doszłam do wniosku, że zrobię dla nich kilka kolorowych maseczek. Potem trochę mi zostało, więc obdarowałam swoich sąsiadów. Kilku znajomych odezwało się do mnie. Sami wyszli z inicjatywą, że zapłacą za nie. Tylko ja niekoniecznie chciałam dla siebie. Zaproponowali, że może dadzą na szpital w moim imieniu. Zgodziłam się i doszłam do wniosku, że to fajna inicjatywa - powiedziała Tokarzewska-Karaszewicz.
Akcja w mediach społecznościowych rozrosła się i zamiast kilkunastu maseczek powstało 700.
- Bardzo dużo osób ze Szczecina dawało na szpital przy Arkońskiej, w Zdrojach. Ludzie sami zaczęli szukać i wysyłali mi potem fajne miejsca. Każdy zaangażował się bardzo w tą akcję - powiedziała pani Waleria.
Waleria Tokarzewska-Karaszewicz jest projektantką, stylistką i podróżniczką.

Radio Szczecin