"Śmierć gastronomii." Za mało żeby żyć, za dużo żeby umrzeć - pod takim hasłem na deptaku Bogusława w Szczecinie odbędzie się w niedzielę pikieta właścicieli, pracowników i sympatyków lokalnych restauracji, barów i knajp.
To po tym, jak z powodu obostrzeń związanych z pandemią, wszelkie lokale gastronomiczne nie mogą przyjmować klientów, a jedynie wydawać posiłki na wynos.
- Jesteśmy w stanie zagrożenia pandemią. Jest ona faktem. Wiemy, że trzeba chronić siebie, innych, jednak sytuacje, w których możemy spotykać się swobodnie w sklepach, a w niektórych praktycznie całą dobę, a nie możemy usiąść w bezpiecznym dystansie między sobą w restauracji, są absurdem - mówią organizatorki, Natalia i Agnieszka z pubu "U Freuda". - Dlatego organizujemy pikietę połączoną z instalacją: znicze, transparenty.
Początek o 17 przy fontannie na deptaku Bogusława.
- Jesteśmy w stanie zagrożenia pandemią. Jest ona faktem. Wiemy, że trzeba chronić siebie, innych, jednak sytuacje, w których możemy spotykać się swobodnie w sklepach, a w niektórych praktycznie całą dobę, a nie możemy usiąść w bezpiecznym dystansie między sobą w restauracji, są absurdem - mówią organizatorki, Natalia i Agnieszka z pubu "U Freuda". - Dlatego organizujemy pikietę połączoną z instalacją: znicze, transparenty.
Początek o 17 przy fontannie na deptaku Bogusława.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Czyli będą protestować przeciwko klientom, którzy ich nie odwiedzali tak często, jakby życzyli sobie tego gastronomicy, bo mniejszy ruch spowodowany był wysokim stopniem świadomości konsumenckiej na temat ryzyka zakażenia.
Oczywiście, jak zwykle, u Ciebie jest problem z czytaniem ze zrozumieniem. Chcą protestować na nielogiczne przepisy które bywają absurdalne, klientów obecnie nie ma mniej tylko nie ma wcale. Swoją drogą, czemu w tarczy 4.0 był zapis o pomocy finansowej dla związków wyznaniowych? Państwo płaciło kościołowi bo ludzie bali się o swoje zdrowie i mięli wysoką świadomość społeczną i nie chcieli się narażać w trakcie zagrożenia epidemiologicznego?

Radio Szczecin