18 grudnia 1970 roku, Ludowe Wojsko Polskie strzelając do robotników w pobliżu bramy kolejowej Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego, zabiło dwóch młodych mężczyzn. Mija 50 lat od tamtych dni.
Ta grudniowa salwa wróciła echem miesiąc później, w styczniu 1971 roku, kiedy nowy I sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Edward Gierek ze swoją świtą pierwszy raz w historii PRL postanowił negocjować z robotnikami na ich terenie. 24 stycznia partyjni prominenci pojawili się w ogarniętym okupacyjnym strajkiem Warskim. Wśród przedstawicieli partii i rządu był generał Wojciech Jaruzelski, minister obrony narodowej, który już 8 grudnia wydał rozkaz "W sprawie zasad współdziałania MON i MSW w zakresie zwalczania wrogiej działalności, ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz przygotowań obronnych". Stoczniowcy wiedzieli kim jest.
Fragment reportażu Aliny Głowackiej "W stoczni Warskiego wybiła godzina":
- Kogo jeszcze pani pamięta ze świty Gierka? Jaruzelskiego pani pamięta?
- Pamiętam. Wyciągnął rękę po chleb, a stoczniowiec mu odmówił. Dopóki się nie wytłumaczy, gdzie był, jak go nie było.
Jaruzelski znany był szczecinianom bardzo dobrze. Był dowódcą 12 Dywizji Piechoty (potem Zmechanizowanej), Garnizonu Szczecin i z partyjnego nadania posłem ziemi szczecińskiej. Jako minister obrony narodowej nie zaprotestował przeciwko użyciu broni na Wybrzeżu, co pozwoliło na strzelanie do robotników. Jego udział w tłumieniu robotniczych protestów 1970 roku nigdy nie został osądzony.
Fragment reportażu Aliny Głowackiej "W stoczni Warskiego wybiła godzina":
- Kogo jeszcze pani pamięta ze świty Gierka? Jaruzelskiego pani pamięta?
- Pamiętam. Wyciągnął rękę po chleb, a stoczniowiec mu odmówił. Dopóki się nie wytłumaczy, gdzie był, jak go nie było.
Jaruzelski znany był szczecinianom bardzo dobrze. Był dowódcą 12 Dywizji Piechoty (potem Zmechanizowanej), Garnizonu Szczecin i z partyjnego nadania posłem ziemi szczecińskiej. Jako minister obrony narodowej nie zaprotestował przeciwko użyciu broni na Wybrzeżu, co pozwoliło na strzelanie do robotników. Jego udział w tłumieniu robotniczych protestów 1970 roku nigdy nie został osądzony.
Dodaj komentarz 2 komentarze
analogia: Kaczyński wydaje polecenie wszystkim członkom PiS i sympatykom reżimu do obrony kościołów. Kilka dni później antyterroryści podlegli Kaczyńskiemu zakamuflowani i przebrani po cywilnemu zaatakowali METALOWYMI PAŁKAMI bezbronny tłum protestujących dzieci i kobiet. Kilka dni później zaatakowano gazem dziennikarzy. Po kilku dniach - zaatakowano fizycznie posłów, a tym którzy pokazali poselskie legitymacje - z przyłożenia wręcz strzelono gazem!
Dotychczas te zbrodnie nie zostały jeszcze osądzone, choć władza zamiata je pod dywan. Jeszcze...
Inne czasy, inne reżimy, ale jeden wspólny mianownik: władza atakująca bezbronnych ludzi, którzy wyszli na ulice w obronie swojej godności.
I tu właśnie jest wina wszystkich rządzących po 1989 roku, że dzisiaj byle kto może mówić, że W. Jaruzelski nie jest zbrodniarzem, bo nie ma żadnego wyroku...

Radio Szczecin