Niestety, ale coraz częściej rodzice pukają do naszych drzwi - mówili pracownicy Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Ryszewku podczas konferencji w Wyższej Szkole Humanistycznej w Szczecinie.
Zmieniła się charakterystyka rodzin, które decydują się na pomoc Ośrodka.
- Nie są już to tylko rodziny, gdzie jest problem z alkoholem lub stałym bezrobociem, a coraz częściej do Ryszewka trafiają dzieci z rodzin rozbitych lub też, gdzie ojciec i matka zaniedbują relacje z powodu własnej kariery - mówi psychoterapeuta z Ośrodka w Ryszewku Agnieszka Walancik. - Pędzimy i nie zawsze nadążamy nad tym, co jest. Czasem trudno zatrzymać się i pomyśleć. Bardzo często słyszymy, że rodzice sobie tak to tłumaczą, że widzieli pewne ryzykowne zachowania i symptomy, ale tłumaczyli sobie, że jakoś to będzie i wiele rzeczy jakoś się rozwiąże.
Nic nie rozwiąże się samo - dodał wychowawca z Ośrodka w Ryszewku Krzysztof Stępień i apelował do rodziców, aby nie wstydzili się korzystać z pomocy ośrodków socjoterapii.
- Rodzice traktują takie ośrodki jak swoją życiową porażkę, czyli "nie radzę sobie ze swoim własnym dzieckiem". Jeżeli ktoś do nas przychodzi, to mówimy jasno, że to znaczy, że rodzic czy opiekun jest dojrzały i chce pomocy, współpracy. My współpracujemy razem z tym opiekunem.
W Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Ryszewku niedaleko Pyrzyc jest 50 wychowanków. Miejsca na przyszły rok szkolny są już zajęte.
- Nie są już to tylko rodziny, gdzie jest problem z alkoholem lub stałym bezrobociem, a coraz częściej do Ryszewka trafiają dzieci z rodzin rozbitych lub też, gdzie ojciec i matka zaniedbują relacje z powodu własnej kariery - mówi psychoterapeuta z Ośrodka w Ryszewku Agnieszka Walancik. - Pędzimy i nie zawsze nadążamy nad tym, co jest. Czasem trudno zatrzymać się i pomyśleć. Bardzo często słyszymy, że rodzice sobie tak to tłumaczą, że widzieli pewne ryzykowne zachowania i symptomy, ale tłumaczyli sobie, że jakoś to będzie i wiele rzeczy jakoś się rozwiąże.
Nic nie rozwiąże się samo - dodał wychowawca z Ośrodka w Ryszewku Krzysztof Stępień i apelował do rodziców, aby nie wstydzili się korzystać z pomocy ośrodków socjoterapii.
- Rodzice traktują takie ośrodki jak swoją życiową porażkę, czyli "nie radzę sobie ze swoim własnym dzieckiem". Jeżeli ktoś do nas przychodzi, to mówimy jasno, że to znaczy, że rodzic czy opiekun jest dojrzały i chce pomocy, współpracy. My współpracujemy razem z tym opiekunem.
W Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Ryszewku niedaleko Pyrzyc jest 50 wychowanków. Miejsca na przyszły rok szkolny są już zajęte.
- Nie są już to tylko rodziny, gdzie jest problem z alkoholem lub stałym bezrobociem, a coraz częściej do Ryszewka trafiają dzieci z rodzin rozbitych lub też, gdzie ojciec i matka zaniedbują relacje z powodu własnej kariery - mówi psychoterapeuta z Ośrodka w Ryszewku Agnieszka Walancik.

Radio Szczecin