Jest śledztwo prokuratury w Nowogardzie. Dokładnie chodzi o działkę, którą 12 lat temu skarbnik gminy Marcin Marchewka kupił od gminy.
Jak alarmowali radni, transakcja mogła być przeprowadzona niezgodnie z prawem. Zgodnie z przetargiem, nabywca nieruchomości miał zagospodarować ją na cele rekreacyjno-sportowe. Realizacji tego zapisu jednak nie widać do dziś, bo działkę porastają chaszcze. A to z kolei miało skutkować karą dla kupca w wysokości 100 tysięcy złotych, których na koncie gminy też nie ma.
- I tak to teraz prokuratura sprawdzi czy burmistrz działał tak, jak trzeba - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Alicja Macugowska-Kyszka. - W tej sprawie zostało wszczęte śledztwo w sprawie dotyczącej przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariusza publicznego. W związku z przeprowadzonym przetargiem dotyczącym nieruchomości położonej w obrębie miejscowości Nowogard, czym działano na szkodę interesu publicznego, za który grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Działkę o powierzchni 8 tys. metrów kwadratowych skarbnik razem ze wspólnikiem nabyli za nieco ponad 100 tysięcy złotych. Nasz reporter był w Urzędzie Miasta w Nowogardzie, rozmawiał z burmistrzem Robertem Czaplą, ale ten odmówił komentarza i poprosił o przesłanie pytań e-mailem. Po kilku dniach dostaliśmy pisemną odpowiedź.
"Zgodnie z obowiązującym stanem prawnym oraz tezami wynikającymi z orzecznictwa sądów powszechnych, zapisy umowy sprzedaży nieruchomości w zakresie zastrzeżonej na rzecz gminy kary umownej z tytułu niezagospodarowania nieruchomości na określony cel w określonym terminie, nie wiążą jej stron i nie mogą być stosowane. W związku z tym Gmina Nowogard – pomimo zawarcia takiego zapisu w umowie sprzedaży z inicjatywy Urzędu Miejskiego kierowanego przez ówczesnego Burmistrza Nowogardu Kazimierza Ziembę – nie dysponowała w rzeczywistości uprawnieniem do żądania zapłaty kary umownej, nawet jeżeli nabywca nie wywiązałby się z ww. zobowiązania".
Z kolei miejscy radni twierdzą, że gmina powinna walczyć o swoje pieniądze w sądzie.
- I tak to teraz prokuratura sprawdzi czy burmistrz działał tak, jak trzeba - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Alicja Macugowska-Kyszka. - W tej sprawie zostało wszczęte śledztwo w sprawie dotyczącej przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariusza publicznego. W związku z przeprowadzonym przetargiem dotyczącym nieruchomości położonej w obrębie miejscowości Nowogard, czym działano na szkodę interesu publicznego, za który grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Działkę o powierzchni 8 tys. metrów kwadratowych skarbnik razem ze wspólnikiem nabyli za nieco ponad 100 tysięcy złotych. Nasz reporter był w Urzędzie Miasta w Nowogardzie, rozmawiał z burmistrzem Robertem Czaplą, ale ten odmówił komentarza i poprosił o przesłanie pytań e-mailem. Po kilku dniach dostaliśmy pisemną odpowiedź.
"Zgodnie z obowiązującym stanem prawnym oraz tezami wynikającymi z orzecznictwa sądów powszechnych, zapisy umowy sprzedaży nieruchomości w zakresie zastrzeżonej na rzecz gminy kary umownej z tytułu niezagospodarowania nieruchomości na określony cel w określonym terminie, nie wiążą jej stron i nie mogą być stosowane. W związku z tym Gmina Nowogard – pomimo zawarcia takiego zapisu w umowie sprzedaży z inicjatywy Urzędu Miejskiego kierowanego przez ówczesnego Burmistrza Nowogardu Kazimierza Ziembę – nie dysponowała w rzeczywistości uprawnieniem do żądania zapłaty kary umownej, nawet jeżeli nabywca nie wywiązałby się z ww. zobowiązania".
Z kolei miejscy radni twierdzą, że gmina powinna walczyć o swoje pieniądze w sądzie.

Radio Szczecin