Miniona noc sylwestrowa była jedną ze spokojniejszych w ostatnich latach - oceniają zachodniopomorscy ratownicy medyczni.
Od godziny 19.00 w piątek do godziny 7.00 w sobotę udzielali oni pomocy medycznej 420 razy. W analogicznym okresie ubiegłego roku tych interwencji było 600.
Podczas minionego zachodniopomorskiego dyżuru ratownicy medyczni byli najczęściej wzywani do osób będących pod wpływem alkoholu, które doznały urazów głowy i kończyn na skutek upadku - mówi Paulina Heigel z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.
- Najpoważniejsze tego typu zdarzenie miało miejsce podczas zabawy sylwestrowej w Warnicach, gdzie z wysokości ok. 3 metrów spadł 22-letni mężczyzna. Trafił do szpitala z urazem barku i głowy. Urazu głowy doznał także 23-latek, który wypadł z okna z wysokości kilku metrów w Podańsku w powiecie goleniowskim - mówi Heigel.
Paulina Heigel dodaje, że minionej nocy niewiele było też zgłoszeń związanych z odpalaniem fajerwerków czy petard.
- Dwie najpoważniejsze tego typu interwencje miały miejsce w Tanowie i Rurzycy, w obu przypadkach dorośli mężczyźni doznali urazu oka. Po wybuchu petardy urazu ręki doznał 13-letni chłopiec w Resku, natomiast ta interwencja nie miała miejsca w nocy, a 31 grudnia przed godziną 17 - mówi Heigel.
Minionej nocy ratownicy medyczni nie odnotowali też żadnego poważnego wypadku komunikacyjnego.
Podczas minionego zachodniopomorskiego dyżuru ratownicy medyczni byli najczęściej wzywani do osób będących pod wpływem alkoholu, które doznały urazów głowy i kończyn na skutek upadku - mówi Paulina Heigel z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.
- Najpoważniejsze tego typu zdarzenie miało miejsce podczas zabawy sylwestrowej w Warnicach, gdzie z wysokości ok. 3 metrów spadł 22-letni mężczyzna. Trafił do szpitala z urazem barku i głowy. Urazu głowy doznał także 23-latek, który wypadł z okna z wysokości kilku metrów w Podańsku w powiecie goleniowskim - mówi Heigel.
Paulina Heigel dodaje, że minionej nocy niewiele było też zgłoszeń związanych z odpalaniem fajerwerków czy petard.
- Dwie najpoważniejsze tego typu interwencje miały miejsce w Tanowie i Rurzycy, w obu przypadkach dorośli mężczyźni doznali urazu oka. Po wybuchu petardy urazu ręki doznał 13-letni chłopiec w Resku, natomiast ta interwencja nie miała miejsca w nocy, a 31 grudnia przed godziną 17 - mówi Heigel.
Minionej nocy ratownicy medyczni nie odnotowali też żadnego poważnego wypadku komunikacyjnego.

Radio Szczecin