Najpierw przez prawie trzy tygodnie czekali na mieszkanie zastępcze. Gdy je dostali - przez ponad tydzień nie mieli prądu, ciepłej wody i ogrzewania. Jak się okazało, w mieszkaniu przy ul. Dubois nie ma łazienki, a toaleta znajduje się na półpiętrze.
To historia Katarzyny Zielińskiej, jej męża i piątki dzieci ze Szczecina. Ich poprzednie mieszkanie spłonęło tuż po Bożym Narodzeniu ubiegłego roku. Pożar wybuchł 27 grudnia w kamienicy przy ul. Śląskiej; strawił cały dobytek. Tam warunki rodzina miała lepsze: był większy metraż i łazienka.
Po pożarze pani Katarzyna z rodziną "mieszkała kątem" u bliskich, bo Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych nie zaproponował nowego mieszkania.
- Ludzie pomagali, robili nam ciepłe posiłki, telefony naładowali. Jak byliśmy bez prądu, to kupowaliśmy posiłki, wiadomo - relacjonuje p. Katarzyna.
Nowe mieszkanie ma 40 metrów. W lokalu jest niedziałający piec kaflowy i - w teorii - jest to jedyne źródło ogrzewania. Rodzina ogrzewa się grzejnikiem elektrycznym.
Za taki lokal siedmioosobowa rodzina płaci prawie 700 złotych czynszu. Największy problem to brak łazienki. W nocy dzieci korzystają z nocnika, bo łazienka jest na półpiętrze.
- Jest tu zimno, warunki są średnie. Strach puścić dzieci do toalety - dodaje pan Kamil.
O komentarz poprosiliśmy Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych w Szczecinie. Czekamy na odpowiedź.
Po pożarze pani Katarzyna z rodziną "mieszkała kątem" u bliskich, bo Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych nie zaproponował nowego mieszkania.
- Ludzie pomagali, robili nam ciepłe posiłki, telefony naładowali. Jak byliśmy bez prądu, to kupowaliśmy posiłki, wiadomo - relacjonuje p. Katarzyna.
Nowe mieszkanie ma 40 metrów. W lokalu jest niedziałający piec kaflowy i - w teorii - jest to jedyne źródło ogrzewania. Rodzina ogrzewa się grzejnikiem elektrycznym.
Za taki lokal siedmioosobowa rodzina płaci prawie 700 złotych czynszu. Największy problem to brak łazienki. W nocy dzieci korzystają z nocnika, bo łazienka jest na półpiętrze.
- Jest tu zimno, warunki są średnie. Strach puścić dzieci do toalety - dodaje pan Kamil.
O komentarz poprosiliśmy Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych w Szczecinie. Czekamy na odpowiedź.
- Ludzie pomagali, robili nam ciepłe posiłki, telefony naładowali. Jak byliśmy bez prądu, to kupowaliśmy posiłki, wiadomo - relacjonuje p. Katarzyna.

Radio Szczecin
