Mijają 52 lat od masakry grudniowej. Szczecin pamięta o ofiarach komunistycznego reżimu. 17 grudnia 1970 roku robotnicy chcieli zamanifestować m.in. przeciwko podwyżkom cen i propagandzie. Służby PRL, milicja i wojsko odpowiedziały ogniem. Zginęło 16 osób.
W południe uroczystości przeniosą się przed bramę Stoczni Szczecińskiej, skąd przejdzie marsz pamięci na pl. Solidarności, gdzie jest pomnik Anioł Wolności - poświęcony ofiarom Grudnia ’70.
Z panią Grażyną, siostrą zamordowanego Zbigniewa Semczyszyna rozmawiał nasz reporter Grzegorz Gibas.
- Został pochowany w nocy, rodzina nie była powiadomiona. Mama go szukała przez dwa tygodnie, w styczniu odkopaliśmy go, żeby zobaczyć czy to on. Z tego co wiemy, został pochowany w wigilię - mówi pani Grażyna.
Tej historii nie wolno zapomnieć - mówi poseł PiS Leszek Dobrzyński. - Dobrze, że pamiętamy o tych, którzy w grudniu 1970 roku oddali życie za Polskę. Ja miałem wtedy cztery lata, mieszkaliśmy w śródmieściu Szczecina, pamiętam strzały i jak mama nas sadzała na ziemi, żebyśmy nie chodzili po mieszkaniu.
Wśród uczestników uroczystości był m.in. opozycjonista w PRL, Bogusław Terpiłowski były pracownik Huty Szczecin.
- Jestem tu każdego roku. A taki Rosati, Miller, Cimoszewicz..., oni dzisiaj są demokratami. Krew mnie zalewa. To jest wstyd, szkoda słów - mówił.
Główne starcia komunistycznych służb z robotnikami miały miejsce w rejonie dzisiejszego pl. Solidarności i pl. Żołnierza Polskiego, gdzie podpalony został budynek KW PZPR.
Z panią Grażyną, siostrą zamordowanego Zbigniewa Semczyszyna rozmawiał nasz reporter Grzegorz Gibas.
Tej historii nie wolno zapomnieć - mówi poseł PiS Leszek Dobrzyński. - Dobrze, że pamiętamy o tych, którzy w grudniu 1970 roku oddali życie za Polskę. Ja miałem wtedy cztery lata, mieszkaliśmy w śródmieściu Szczecina, pamiętam strzały i jak mama nas sadzała na ziemi, żebyśmy nie chodzili po mieszkaniu.

Radio Szczecin