W ciągu kilku godzin stracili cały dorobek życia. Tydzień temu doszczętnie spłonął dom pani Haliny i Tadeusza Dylewskich ze Świeszewa pod Gryficami. Małżeństwu 70-latków zostały jedynie ubrania, które mieli na sobie.
Takiej tragedii nie spodziewaliśmy się na stare lata - mówi poszkodowana Halina Dylewska.
- Pojechałam do męża do szpitala, bo był tam miesiąc, miał zawał. Przyszedł na tydzień do domu i dostał ataku kamieni nerkowych. Jak wracałam z Gryfic, zadzwoniła do mnie sąsiadka i powiedziała: Pani Teresko, wasz dom płonie - opowiada pani Halina.
W Świeszewie państwo Dylewscy mieszkali od 15 lat w domku przerobionym z letniskowej altanki. Pani Teresa mówi, że kochała to miejsce i chciała tu spędzić z mężem resztę życia.
- Przed Gryficami widziałam, że jest tak wielki ogień. Spaliły nam się wszystkie rzeczy. Na razie mieszkamy u sąsiadów. Jest zbiórka, to pomysł mojej wnuczki. Ludzie wpłacają, na tę chwilę jest 20 tysięcy złotych. Trochę zebrał ksiądz, parafianie dołożyli - podkreśla Halina Dylewska.
Państwo Dylewscy do odbudowy domu potrzebują 100 tysięcy złotych. Poszkodowanym można pomóc, wpłacając dowolne kwoty w internetowej zbiórce.
- Pojechałam do męża do szpitala, bo był tam miesiąc, miał zawał. Przyszedł na tydzień do domu i dostał ataku kamieni nerkowych. Jak wracałam z Gryfic, zadzwoniła do mnie sąsiadka i powiedziała: Pani Teresko, wasz dom płonie - opowiada pani Halina.
W Świeszewie państwo Dylewscy mieszkali od 15 lat w domku przerobionym z letniskowej altanki. Pani Teresa mówi, że kochała to miejsce i chciała tu spędzić z mężem resztę życia.
- Przed Gryficami widziałam, że jest tak wielki ogień. Spaliły nam się wszystkie rzeczy. Na razie mieszkamy u sąsiadów. Jest zbiórka, to pomysł mojej wnuczki. Ludzie wpłacają, na tę chwilę jest 20 tysięcy złotych. Trochę zebrał ksiądz, parafianie dołożyli - podkreśla Halina Dylewska.
Państwo Dylewscy do odbudowy domu potrzebują 100 tysięcy złotych. Poszkodowanym można pomóc, wpłacając dowolne kwoty w internetowej zbiórce.

Radio Szczecin