Radio SzczecinRadio Szczecin » Region
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przedłużyła śledztwo w sprawie katastrofy wojskowego samolotu CASA do połowy kwietnia. Dziś mija rok od tragedii, w której zginęli wszyscy będący wtedy na pokładzie - czteroosobowa załoga i 16 oficerów. To była największa polska, katastrofa lotnictwa wojskowego po wojnie.
Śledztwo koncentruje się wokół trzech wątków: niewłaściwej organizacji lotów i szkolenia w 13 Eskadrze Lotnictwa Transportowego w Krakowie, niewłaściwego działania służb w Mirosławcu i w Warszawie oraz niewłaściwego zachowania załogi w trakcie lotu.

Cały czas przesłuchiwani są kolejni świadkowie i ujawniane są nowe okoliczności. W kwietniu ubiegłego roku pięciu wojskowych, zdaniem ministra obrony bezpośrednio odpowiedzialnych za decyzje, które doprowadziły do katastrofy zostało zwolnionych ze służby i przeniesionych do rezerwy. We wrześniu 2008 roku trzech z nich wróciło do pracy.

Sprawę badała też specjalna komisja wojskowa, wskazała ona wiele błędów m.in. niewłaściwy dobór załogi i jej złą współpracę, złe warunki atmosferyczne oraz błędy kontrolera lotów bazy w Mirosławcu.

15 grudnia prokuratura postawiła pierwsze zarzuty w tej sprawie. Usłyszał je były dowódca bazy w Krakowie. Leszek L. odmówił składania wyjaśnień, nie przyznaje się do winy. Grozi mu do 8 lat więzienia.

Rok po tragedii pojawiają się nowe fakty w sprawie wypadku. Ujawnili je dziennikarze TVN Warszawa pokazując podraporty dotyczące ostatniego, tragicznego lotu CASY. Wynika z nich, że kontrolerzy lotów działali bezbłędnie, za to urządzenia aż dziewięciokrotnie sygnalizowały awarię. To, co zawierają w ogóle nie zgadza się z oficjalnie ogłoszonym przez MON raportem. Według niego, zawiniła załoga i właśnie kontrolerzy, a samolot był sprawny.

Rok temu, 23 stycznia klika minut po godzinie 19 wojskowy samolot CASA rozbił się pod Mirosławcem podczas podchodzenia do lądowania. 2 miesiące później, w miejscu katastrofy stanął pomnik upamiętniający lotników. Składa się on z głazu, tablicy pamiątkowej oraz statecznika z rozbitego samolotu z ocalałym numerem taktycznym "019". Na tablicy oprócz nazwisk lotników widnieje napis "Utraceni, lecz niezapomniani, pokonani nie w walce, lecz przez los". Miejsce to odwiedzają zarówno ci, którzy znali zmarłych lotników, jak i ci, którzy z lotnictwem mają niewiele wspólnego.
Relacja Sławomira Orlika.
Relacja Sławomira Orlika.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty