Publikacja „Gazety Wyborczej” była nierzetelna i tworząca fałszywy obraz prokuratury - czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. Chodzi o artykuł „Klęska CBA i prokuratury we Wrocławiu. Sąd nie zgodził się na wykorzystanie podsłuchów z akcji, którą opisał Cezary Gmyz".
Gazeta Wyborcza nazywana przez polityków „wewnętrznym biuletynem Platformy Obywatelskiej”, wielokrotnie atakowała działania Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. To śledczy z tej jednostki prowadzą szereg postępowań dotyczących działaczy Platformy Obywatelskiej. Najbardziej głośnym śledztwem jest sprawa korupcji w Szpitalu Szczecin - Zdunowo, która dotyczy m.in. marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego i przyjmowania przez niego łapówek od pacjentów lub ich rodzin.
Apologeci „opozycji totalnej” z Gazety Wyborczej wielokrotne starali się przedstawiać linie obrony działaczy Platformy Obywatelskiej i dyskredytować śledczych z tej jednostki, przekonując, że postępowania „prowadzone są na polityczne zlecenie”.
Oto próbka:
„Do tej Prokuratury Regionalnej z całej Polski trafiają sprawy z kontekstem politycznym, a Maludy (prok. Adam Maludy szef Prokuratury Regionalnej w Szczecinie przyp. red. ) ma opinię człowieka, który wykonuje rozkazy władzy - przekonywał w artykule z maja tego roku, pracownik lokalnego dodatku do Gazety Wyborczej - Adam Zadworny.
Korupcja z udziałem pani prokurator.
Dlatego każdą porażkę prokuratury wykorzystują do ataku na śledczych. Tak było w sprawie śledztwa dotyczącego korupcji byłej szefowej Prokuratury Rejonowej Wrocław Krzyki - Zachód i czterech innych osób. „W toku śledztwa Prokuratury Regionalnej w Szczecinie ustalono bez żadnych wątpliwości, iż ówczesna Prokurator Rejonowy Wrocław Krzyki-Zachód Anna M. przyjęła obietnicę korzyści majątkowej w kwocie 50 tys. zł, a następnie ostatecznie korzyść majątkową w postaci pieniędzy w kwocie 10 tys. zł w zamian za doprowadzenie do wydania decyzji procesowej korzystnej dla biznesmena Jana W.” - czytamy w komunikacie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. Prokuratura w tej sprawie zgromadziła obszerny materiał dowodowy w tym nagrania z podsłuchów rozmów telefonicznych.
Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego w Poznaniu w 2021 roku, który sprawę umorzył, ponieważ podsłuchy stanowiące kluczowy materiał dowodowy „pozyskano w innej sprawie”. Decyzję tą podtrzymał także kilka dni temu poznański Sąd Okręgowy.
- To, co zrobił sąd, to najbardziej surowa ocena aktu oskarżenia i prokuratorskiego śledztwa - triumfował jeden z pracowników Gazety Wyborczej” we wspomnianym wyżej tekście. - Sąd uznał, że dowody są tak słabe, że sprawa się nie nadaje nawet na uniewinnienie.
Alternatywna rzeczywistość „Wyborczej”
- Wbrew twierdzeniom „Gazety Wyborczej" Sąd Okręgowy w Poznaniu nie uznał, że „dowody są tak słabe, że sprawa się nie nadaje nawet na uniewinnienie" - mówi prokurator Marcin Lorenc rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. - W rzeczywistości sąd, całkowicie uchylił się od oceny materiału dowodowego w sprawie, uznając, że nie może być on wykorzystany w sprawie, ponieważ podsłuchy pozyskano w innej sprawie.
Z tym podejściem sadu całkowicie nie zgadzają się szczecińscy śledczy. Jak mówi prokurator Marcin Lorenc, postanowienie sądu jest z artykułem 168 a i b, kodeksu postępowania karnego, które poszerzyły możliwości procesowego wykorzystywania materiałów z kontroli operacyjnych.
„Sądy nie sprostały zatem zadaniu sprawiedliwego osądzenia ewidentnej dowodowo sprawy korupcyjnej - czytamy w komunikacie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. - Doprowadziły do bulwersującej ze społecznego punktu widzenia sytuacji, w której funkcjonariusz publiczny, i to powołany do stania na straży sprawiedliwości, może pozostać bezkarny za popełnione czyny zabronione. Wynik tej sprawy nie jest zatem klęską, prokuratury i CBA.
Prokuratura zapowiedziała, że złoży w tej sprawie kasacje do Sądu Najwyższego.
Apologeci „opozycji totalnej” z Gazety Wyborczej wielokrotne starali się przedstawiać linie obrony działaczy Platformy Obywatelskiej i dyskredytować śledczych z tej jednostki, przekonując, że postępowania „prowadzone są na polityczne zlecenie”.
Oto próbka:
„Do tej Prokuratury Regionalnej z całej Polski trafiają sprawy z kontekstem politycznym, a Maludy (prok. Adam Maludy szef Prokuratury Regionalnej w Szczecinie przyp. red. ) ma opinię człowieka, który wykonuje rozkazy władzy - przekonywał w artykule z maja tego roku, pracownik lokalnego dodatku do Gazety Wyborczej - Adam Zadworny.
Korupcja z udziałem pani prokurator.
Dlatego każdą porażkę prokuratury wykorzystują do ataku na śledczych. Tak było w sprawie śledztwa dotyczącego korupcji byłej szefowej Prokuratury Rejonowej Wrocław Krzyki - Zachód i czterech innych osób. „W toku śledztwa Prokuratury Regionalnej w Szczecinie ustalono bez żadnych wątpliwości, iż ówczesna Prokurator Rejonowy Wrocław Krzyki-Zachód Anna M. przyjęła obietnicę korzyści majątkowej w kwocie 50 tys. zł, a następnie ostatecznie korzyść majątkową w postaci pieniędzy w kwocie 10 tys. zł w zamian za doprowadzenie do wydania decyzji procesowej korzystnej dla biznesmena Jana W.” - czytamy w komunikacie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. Prokuratura w tej sprawie zgromadziła obszerny materiał dowodowy w tym nagrania z podsłuchów rozmów telefonicznych.
Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego w Poznaniu w 2021 roku, który sprawę umorzył, ponieważ podsłuchy stanowiące kluczowy materiał dowodowy „pozyskano w innej sprawie”. Decyzję tą podtrzymał także kilka dni temu poznański Sąd Okręgowy.
- To, co zrobił sąd, to najbardziej surowa ocena aktu oskarżenia i prokuratorskiego śledztwa - triumfował jeden z pracowników Gazety Wyborczej” we wspomnianym wyżej tekście. - Sąd uznał, że dowody są tak słabe, że sprawa się nie nadaje nawet na uniewinnienie.
Alternatywna rzeczywistość „Wyborczej”
- Wbrew twierdzeniom „Gazety Wyborczej" Sąd Okręgowy w Poznaniu nie uznał, że „dowody są tak słabe, że sprawa się nie nadaje nawet na uniewinnienie" - mówi prokurator Marcin Lorenc rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. - W rzeczywistości sąd, całkowicie uchylił się od oceny materiału dowodowego w sprawie, uznając, że nie może być on wykorzystany w sprawie, ponieważ podsłuchy pozyskano w innej sprawie.
Z tym podejściem sadu całkowicie nie zgadzają się szczecińscy śledczy. Jak mówi prokurator Marcin Lorenc, postanowienie sądu jest z artykułem 168 a i b, kodeksu postępowania karnego, które poszerzyły możliwości procesowego wykorzystywania materiałów z kontroli operacyjnych.
„Sądy nie sprostały zatem zadaniu sprawiedliwego osądzenia ewidentnej dowodowo sprawy korupcyjnej - czytamy w komunikacie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. - Doprowadziły do bulwersującej ze społecznego punktu widzenia sytuacji, w której funkcjonariusz publiczny, i to powołany do stania na straży sprawiedliwości, może pozostać bezkarny za popełnione czyny zabronione. Wynik tej sprawy nie jest zatem klęską, prokuratury i CBA.
Prokuratura zapowiedziała, że złoży w tej sprawie kasacje do Sądu Najwyższego.

Radio Szczecin