Ziemia - majątek podstawowy - bez niej o rozwoju gospodarczym nie można nawet myśleć. Dziś historia w kontekście pierwszego pytania referendalnego: czy jesteś za wyprzedażą majątku państwowego. Był bowiem taki przypadek na Pomorzu Zachodnim, że Ci którzy postanowili bronić polskiej ziemi przed wyprzedażą w ręce obcego kapitału trafili do aresztu.
Rok 2013 rolnicy z całego województwa protestują w Szczecinie i na zachodniopomorskich drogach i alarmują, że polską ziemię wykupują słupy, za którymi stoją zagraniczne spółki, tym samym domagają się prawa, ustawy, które uniemożliwi wówczas Agencji Nieruchomości Rolnej ten proceder.
- Kłamstwa, oszustwa i ciągle nas zwodzą. Udają, że coś robią, a robią to, co nam się nie podoba - mówią rolnicy.
Protesty jednak efektu nie przynoszą. Rolnicy przenoszą się do Warszawy. To jednak też na nic. A zatem przed wyborami chcą nagłośnić sprawę raz jeszcze ale trafiają do aresztu. Oskarżenie o utrudnianie przetargów na zakup ziemi od Agencji Nieruchomości Rolnych.
- Do zatrzymań doszło w październiku 2015 roku za rządów koalicji PO-PSL. Od samego początku rolnicy przekonywali, że śledztwo ma charakter polityczny i jest zemstą za organizowanie protestów - relacja z Kroniki TVP3 Szczecin.
Po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach prawo udaje się zmienić. Ziemia od ANR przede wszystkim w dzierżawę i to do gospodarstw rodzinnych. Ale zostaje jeszcze kwestia sądowego procesu. I tu przypadek o którym mowa potwierdza sąd... A konkretnie sędzia sądu okręgowego w Szczecinie Józef Grocholski, który uniewinnił rolników, wskazując w uzasadnieniu, że rolnicy bronili swojego interesu przed wyprzedażą ziemi spółką z obcym kapitałem przez rolniczą agencję
- Przy tych wszystkich nieprawidłowościach przy zarządzaniu gruntami rolnymi przez ANR rolnicy byli uprawnieni do tego, żeby próbować bronić się przed tymi praktykami i w związku z tym jedną z metod tego bronienia własnego interesu było to, że między sobą się umawiali, kto powinien wygrać dany przetarg. Ale umówienie się na to, że ktoś wygra przetarg, nie jest jeszcze przecież przestępstwem - mówi Grocholski.
Z uzasadnienia sądu wynikało, że tylko w 2014 roku do rolników indywidualnych trafiło 200 hektarów ziemi, do spółek 1,5 tysiąca.
- Kłamstwa, oszustwa i ciągle nas zwodzą. Udają, że coś robią, a robią to, co nam się nie podoba - mówią rolnicy.
- Do zatrzymań doszło w październiku 2015 roku za rządów koalicji PO-PSL. Od samego początku rolnicy przekonywali, że śledztwo ma charakter polityczny i jest zemstą za organizowanie protestów - relacja z Kroniki TVP3 Szczecin.
Po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach prawo udaje się zmienić. Ziemia od ANR przede wszystkim w dzierżawę i to do gospodarstw rodzinnych. Ale zostaje jeszcze kwestia sądowego procesu. I tu przypadek o którym mowa potwierdza sąd... A konkretnie sędzia sądu okręgowego w Szczecinie Józef Grocholski, który uniewinnił rolników, wskazując w uzasadnieniu, że rolnicy bronili swojego interesu przed wyprzedażą ziemi spółką z obcym kapitałem przez rolniczą agencję
- Przy tych wszystkich nieprawidłowościach przy zarządzaniu gruntami rolnymi przez ANR rolnicy byli uprawnieni do tego, żeby próbować bronić się przed tymi praktykami i w związku z tym jedną z metod tego bronienia własnego interesu było to, że między sobą się umawiali, kto powinien wygrać dany przetarg. Ale umówienie się na to, że ktoś wygra przetarg, nie jest jeszcze przecież przestępstwem - mówi Grocholski.

Radio Szczecin
