Tragiczna śmierć Polaka zamordowanego przez Gestapo w odwecie za miłość do Niemki - te wydarzenia, które rozegrały się 80 lat temu we wsi Piaseczno oraz wszystkie bezimienne ofiary wojny pochowane na Pomorzu Zachodnim upamiętnia odsłonięta w piątek we wsi okolicznościowa tablica.
Głaz ustawiono między innymi dzięki staraniom regionalisty Andrzeja Krywalewicza oraz
Dawida Buczkiewicza ze Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Trzcińskiej.
- Chcemy upamiętnić tę dramatyczną historię, ponieważ miłość połączyła tych młodych ludzi o różnych narodowościach, a podzieliła ich śmierć. Mieszkanka ówczesnego, niemieckiego Piaseczna prawdopodobnie popełniła samobójstwo ze względu na to, że zamordowali tego chłopaka - mówił Buczkiewicz.
Pomnika w Piasecznie nie byłoby, gdyby nie pamięć i oddolna inicjatywa mieszkańca wsi, Władysława Antonowicza.
- Chcemy upamiętnić tego młodego Polaka. Wiedziałem, że tutaj spoczywa, chciałem, żeby pamięć o nim nie zaginęła, żeby został jakiś ślad. Wiadomo było, że jeżeli ja się o to nie upomnę... Tu we wsi nikt nie znał tej historii, tylko siostra, ja i jeszcze jeden znajomy, który już umarł - tłumaczył Władysław Antonowicz.
W organizacji uroczystości brało udział także Nadleśnictwo Różańsko i Urząd Miejski w Trzcińsku-Zdroju.
Dawida Buczkiewicza ze Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Trzcińskiej.
- Chcemy upamiętnić tę dramatyczną historię, ponieważ miłość połączyła tych młodych ludzi o różnych narodowościach, a podzieliła ich śmierć. Mieszkanka ówczesnego, niemieckiego Piaseczna prawdopodobnie popełniła samobójstwo ze względu na to, że zamordowali tego chłopaka - mówił Buczkiewicz.
Pomnika w Piasecznie nie byłoby, gdyby nie pamięć i oddolna inicjatywa mieszkańca wsi, Władysława Antonowicza.
- Chcemy upamiętnić tego młodego Polaka. Wiedziałem, że tutaj spoczywa, chciałem, żeby pamięć o nim nie zaginęła, żeby został jakiś ślad. Wiadomo było, że jeżeli ja się o to nie upomnę... Tu we wsi nikt nie znał tej historii, tylko siostra, ja i jeszcze jeden znajomy, który już umarł - tłumaczył Władysław Antonowicz.
W organizacji uroczystości brało udział także Nadleśnictwo Różańsko i Urząd Miejski w Trzcińsku-Zdroju.
- Chcemy upamiętnić tę dramatyczną historię, ponieważ miłość połączyła tych młodych ludzi o różnych narodowościach, a podzieliła ich śmierć. Mieszkanka ówczesnego, niemieckiego Piaseczna prawdopodobnie popełniła samobójstwo ze względu na to, że zamordowali tego chłopaka - mówił Buczkiewicz.
- Chcemy upamiętnić tego młodego Polaka. Wiedziałem, że tutaj spoczywa, chciałem, żeby pamięć o nim nie zaginęła, żeby został jakiś ślad. Wiadomo było, że jeżeli ja się o to nie upomnę... Tu we wsi nikt nie znał tej historii, tylko siostra, ja i jeszcze jeden znajomy, który już umarł - tłumaczył Władysław Antonowicz.

Radio Szczecin