Kilkudziesięciu działaczy szczecińskiego podziemia solidarnościowego związanych między innymi z prasą podziemną odebrało w Centrum Dialogu Przełomy Muzeum Narodowego "Medale pamiątkowe dla uczestników strajków w sierpniu 1988 r.".
Spersonalizowane medale ufundował Jan Tarnowski, działacz opozycyjny, uczestnik strajku 1980 i 1988 oraz delegat Szczecina na II Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ „Solidarność”, 1990 w Gdańsku.
Zależało mu, by uhonorować działaczy "z drugiej linii", ale równie ważnych jak liderzy.
- Był to dzień, w którym jednak było pewne zagrożenie. Można było pójść do więzienia, można było być pobitym i dlatego uważam, żeby zostało coś po tych ludziach, jakaś informacja, drobna, nieduża... - mówi Tarnowski.
Byliśmy, jako społeczeństwo, to winni - przyznaje działacz opozycyjny, dziś wiceprezydent Stargardu, Piotr Mync.
- Dla wielu z tych osób, które gdzieś tam inaczej żyją, niekiedy na wsi, to, że w ogóle ktoś o nich się upomniał, myślę, że to już jest fajne, że jest to gest, który jesteśmy im winni. Nas jest to grono, o którym - powiedzmy - wszyscy wiedzą, natomiast jest to rzesza, bez której byśmy niczego nie zrobili, to są Polacy - podkreślił Piotr Mync.
Łącznie przygotowano 280 medali dla działaczy opozycyjnych naszego regionu. Wiele z tych wyróżnień odbierała rodzina odznaczonych.
Zależało mu, by uhonorować działaczy "z drugiej linii", ale równie ważnych jak liderzy.
- Był to dzień, w którym jednak było pewne zagrożenie. Można było pójść do więzienia, można było być pobitym i dlatego uważam, żeby zostało coś po tych ludziach, jakaś informacja, drobna, nieduża... - mówi Tarnowski.
Byliśmy, jako społeczeństwo, to winni - przyznaje działacz opozycyjny, dziś wiceprezydent Stargardu, Piotr Mync.
- Dla wielu z tych osób, które gdzieś tam inaczej żyją, niekiedy na wsi, to, że w ogóle ktoś o nich się upomniał, myślę, że to już jest fajne, że jest to gest, który jesteśmy im winni. Nas jest to grono, o którym - powiedzmy - wszyscy wiedzą, natomiast jest to rzesza, bez której byśmy niczego nie zrobili, to są Polacy - podkreślił Piotr Mync.
Łącznie przygotowano 280 medali dla działaczy opozycyjnych naszego regionu. Wiele z tych wyróżnień odbierała rodzina odznaczonych.
- Był to dzień, w którym jednak było pewne zagrożenie. Można było pójść do więzienia, można było być pobitym i dlatego uważam, żeby zostało coś po tych ludziach, jakaś informacja, drobna, nieduża... - mówi Tarnowski.
- Dla wielu z tych osób, które gdzieś tam inaczej żyją, niekiedy na wsi, to, że w ogóle ktoś o nich się upomniał, myślę, że to już jest fajne, że jest to gest, który jesteśmy im winni. Nas jest to grono, o którym - powiedzmy - wszyscy wiedzą, natomiast jest to rzesza, bez której byśmy niczego nie zrobili, to są Polacy - podkreślił Piotr Mync.

Radio Szczecin