Zachodniopomorscy myśliwi ruszają na pomoc małym koźlętom. Polski Związek Łowiecki zwraca się z apelem do rolników, aby informowali swoje lokalne koła łowieckie o planowanych sianokosach. Dzięki temu, myśliwi będą mogli wcześniej przeszukać teren i uratować małe koźlęta saren przed maszynami rolniczymi.
Wykorzystujemy do tego nowoczesną technologię - tłumaczy Karol Antoniuk, łowczy okręgowy Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Szczecinie.
- Stosujemy dron z kamerą termowizyjną i on umożliwia nam lokalizację. Musimy zabezpieczyć tego koźlaka poprzez na przykład nakrycie go dużym kartonem, żeby rolnik wiedział gdzie ma nie kosić w danym momencie - mówi Antoniuk.
Myśliwi zwracają się również do wszystkich, którzy chcieliby pomóc w ratowaniu zwierząt. Wystarczy zgłosić się do lokalnego koła łowieckiego jako wolontariusz. Dzięki temu akcje ratunkowe pójdą sprawniej - dodaje Karol Antoniuk.
- Podczas takich akcji na terenie Niemiec i Austrii, które są już od wielu lat robione, ratuje się około 15 tysięcy takich bezbronnych, małych koźląt, których nie widać w wysokich trawach - mówi Antoniuk.
Polski Związek Łowiecki przypomina, że nie należy dotykać rękoma spotkanego koziołka, może być przez to odrzucony przez swoją matkę. W takiej sytuacji najlepiej poinformować myśliwych.
- Stosujemy dron z kamerą termowizyjną i on umożliwia nam lokalizację. Musimy zabezpieczyć tego koźlaka poprzez na przykład nakrycie go dużym kartonem, żeby rolnik wiedział gdzie ma nie kosić w danym momencie - mówi Antoniuk.
Myśliwi zwracają się również do wszystkich, którzy chcieliby pomóc w ratowaniu zwierząt. Wystarczy zgłosić się do lokalnego koła łowieckiego jako wolontariusz. Dzięki temu akcje ratunkowe pójdą sprawniej - dodaje Karol Antoniuk.
- Podczas takich akcji na terenie Niemiec i Austrii, które są już od wielu lat robione, ratuje się około 15 tysięcy takich bezbronnych, małych koźląt, których nie widać w wysokich trawach - mówi Antoniuk.
Polski Związek Łowiecki przypomina, że nie należy dotykać rękoma spotkanego koziołka, może być przez to odrzucony przez swoją matkę. W takiej sytuacji najlepiej poinformować myśliwych.
Edycja tekstu: Kamila Kozioł

Radio Szczecin