Na mieszkanie czekała 6 lat a żeby dostać klucze - musiała dopłacić 30% ceny początkowej.
Małgorzata Rydzkowska podpisała umowę rezerwacyjną w szczecińskim apartamentowcu Sky Garden w 2020 roku. Wtedy cena za metr kwadratowy wynosiła 8 tysięcy złotych.
Nabywczyni mówi, że po trzech latach, gdy zbliżał się czas odbiorów, zaczęła dostawać pisma od dewelopera spółki Idea Inwest
- Deweloper napisał nam pismo, że w związku z tym, że ceny materiałów bardzo podskoczyły do góry, jest wojna i jest COVID, napisał nam, że podwyższa cenę o 30% wartości tych naszych mieszkań, czyli to jest naprawdę ogromna kwota. To było takie zastraszanie mieszkańców - opowiada Rydzkowska.
Jak dodaje pani Małgorzata, w umowie deweloperskiej nie było informacji o możliwej waloryzacji ceny. Część sąsiadów postanowiła walczyć o swoje prawa w sądzie, ale sprawa się przedłużała.
- To jest dosyć długa walka, czyli to może trwać kilka lat, nie wiadomo dokładnie ile. Większość ludzi, powiem szczerze, dopłaciła. No i ja też w końcu dopłaciłam, bo przez tyle lat byłam nękana, że stwierdziłam, że już biorę tę nieruchomość i po prostu chcę mieć spokój - mówi nabywczyni mieszkania.
Postępowanie w sprawie prowadzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Informacje od deweloperów mogły wywierać presję na kupujących, którzy mogli zgodzić się na nowe warunki z poczucia strachu, że stracą mieszkanie.
Nabywczyni mówi, że po trzech latach, gdy zbliżał się czas odbiorów, zaczęła dostawać pisma od dewelopera spółki Idea Inwest
- Deweloper napisał nam pismo, że w związku z tym, że ceny materiałów bardzo podskoczyły do góry, jest wojna i jest COVID, napisał nam, że podwyższa cenę o 30% wartości tych naszych mieszkań, czyli to jest naprawdę ogromna kwota. To było takie zastraszanie mieszkańców - opowiada Rydzkowska.
Jak dodaje pani Małgorzata, w umowie deweloperskiej nie było informacji o możliwej waloryzacji ceny. Część sąsiadów postanowiła walczyć o swoje prawa w sądzie, ale sprawa się przedłużała.
- To jest dosyć długa walka, czyli to może trwać kilka lat, nie wiadomo dokładnie ile. Większość ludzi, powiem szczerze, dopłaciła. No i ja też w końcu dopłaciłam, bo przez tyle lat byłam nękana, że stwierdziłam, że już biorę tę nieruchomość i po prostu chcę mieć spokój - mówi nabywczyni mieszkania.
Postępowanie w sprawie prowadzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Informacje od deweloperów mogły wywierać presję na kupujących, którzy mogli zgodzić się na nowe warunki z poczucia strachu, że stracą mieszkanie.
Radio Szczecin otrzymało komentarz od dewelopera. Publikujemy jego treść:
Z uwagi na złożoność oraz delikatny charakter prowadzonych postępowań, na obecnym etapie nie udzielamy szczegółowych komentarzy dotyczących ich przedmiotu.
Pragniemy jednocześnie podkreślić, że działania podejmowane przez Spółkę w analizowanym okresie były podyktowane istotnymi i obiektywnymi okolicznościami rynkowymi. W naszej ocenie istniały poważne podstawy do zwrócenia się do części Nabywców z propozycją wypracowania rozwiązań odpowiadających trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się wówczas rynek.
Rozumiemy rolę i obowiązki organu, jakim jest UOKiK, w zakresie weryfikacji tego rodzaju praktyk. Spółka akceptuje prowadzone postępowanie i pozostaje w pełni zaangażowana we współpracę z Urzędem, udzielając wszelkich wymaganych informacji.
Dziękujemy za zrozumienie.
Edycja tekstu: Natalia Chodań
Nabywczyni mówi, że po trzech latach, gdy zbliżał się czas odbiorów, zaczęła dostawać pisma od dewelopera spółki Idea Inwest
Jak dodaje pani Małgorzata, w umowie deweloperskiej nie było informacji o możliwej waloryzacji ceny. Część sąsiadów postanowiła walczyć o swoje prawa w sądzie, ale sprawa się przedłużała.

Radio Szczecin