Naukowcy z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego rozpoczynają poszukiwania drugiej mogiły ofiar zbrodni wołyńskiej w Puźnikach na Ukrainie.
W ubiegłym roku pochowano ponad 40 osób, których szczątki badacze odnaleźli w pierwszym zbiorowym grobie.
Nie byłoby poszukiwań, gdyby nie rodziny ofiar - mówi kierownik zespołu naukowców prof. Andrzej Ossowski.
- Przez wiele lat, pomimo, nie chcę powiedzieć zmowy milczenia, ale takiego cichego przejścia nad zbrodnią wołyńską, zbierały te informacje, gromadziły je, później wsparli ten proces historycy, ale bez tych rodzin tego materiału by nie było - podkreśla Ossowski.
Na podstawie listy ofiar poszukiwani są krewni, a historycy sprawdzają kolejne informacje m.in. w archiwach i księgach parafialnych. Zaangażowanych jest wiele osób i instytucji, wszystko odbywa się w kraju, w którym toczy się wojna - przypomina prof. Ossowski.
- Nie są to prace, które po prostu się prowadzi prosto i łatwo, ale ten proces się toczy. Tak więc mamy nadzieję, że kolejne prace też będziemy mogli przeprowadzić i kolejne ofiary też uda nam się zidentyfikować - dodaje.
Obecnie trwają identyfikacje ofiar z pierwszej odnalezionej mogiły. Ustalona została tożsamość kilku z nich.
Genetyk podkreśla, że badacze nie chcą być zaangażowani w napięcia na linii Polska-Ukraina. Dodaje, że prowadzą prace humanitarne, które powinny być oddzielone od polityki. Jak zaznacza, jego zespół ma "do wykonania zadanie" i chce je wykonać.
Prace w Puźnikach są koordynowane przez Fundację Wolność i Demokracja, badacze współpracują też z Instytutem Pamięci Narodowej.
W nocy z 12 na 13 lutego 1945 r. w nieistniejącej dziś wsi Puźniki w obwodzie tarnopolskim ukraińscy nacjonaliści z sotni UPA pod dowództwem Petra Chamczuka zamordowali od 50 do 120 Polaków.
Nie byłoby poszukiwań, gdyby nie rodziny ofiar - mówi kierownik zespołu naukowców prof. Andrzej Ossowski.
- Przez wiele lat, pomimo, nie chcę powiedzieć zmowy milczenia, ale takiego cichego przejścia nad zbrodnią wołyńską, zbierały te informacje, gromadziły je, później wsparli ten proces historycy, ale bez tych rodzin tego materiału by nie było - podkreśla Ossowski.
Na podstawie listy ofiar poszukiwani są krewni, a historycy sprawdzają kolejne informacje m.in. w archiwach i księgach parafialnych. Zaangażowanych jest wiele osób i instytucji, wszystko odbywa się w kraju, w którym toczy się wojna - przypomina prof. Ossowski.
- Nie są to prace, które po prostu się prowadzi prosto i łatwo, ale ten proces się toczy. Tak więc mamy nadzieję, że kolejne prace też będziemy mogli przeprowadzić i kolejne ofiary też uda nam się zidentyfikować - dodaje.
Obecnie trwają identyfikacje ofiar z pierwszej odnalezionej mogiły. Ustalona została tożsamość kilku z nich.
Genetyk podkreśla, że badacze nie chcą być zaangażowani w napięcia na linii Polska-Ukraina. Dodaje, że prowadzą prace humanitarne, które powinny być oddzielone od polityki. Jak zaznacza, jego zespół ma "do wykonania zadanie" i chce je wykonać.
Prace w Puźnikach są koordynowane przez Fundację Wolność i Demokracja, badacze współpracują też z Instytutem Pamięci Narodowej.
W nocy z 12 na 13 lutego 1945 r. w nieistniejącej dziś wsi Puźniki w obwodzie tarnopolskim ukraińscy nacjonaliści z sotni UPA pod dowództwem Petra Chamczuka zamordowali od 50 do 120 Polaków.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin