Wszechobecne latem kłosy traw mogą być poważnym zagrożeniem dla zdrowia psów - mówią eksperci. Weterynarze teraz coraz częściej pomagają czworonogom, którym kłosy wbiły się w ciało.
Ostre końcówki łatwo przebijają skórę, a ich budowa pozwala na przemieszczanie się w głąb tkanek. W ten sposób mogą prowadzić do bolesnych infekcji, ropni, a nawet poważniejszych uszkodzeń wewnętrznych.
Weterynarz dodaje, że jeśli pies zachowuje się w nietypowy sposób, należy dokładnie zbadać daną część ciała czworonoga.
- Potrząsanie głową, wylizywanie nadmierne łap, tarcie oka, językiem cały czas memłanie, to wszystko mogą być też objawy kłosów - dodaje Dobryłko.
Jeśli kłos jest głęboko wbity, znajduje się w trudno dostępnym miejscu, takim jak oko, ucho, nos lub jeśli pojawi jak obrzęk, zaczerwienienie albo krwawienie - konieczna jest wizyta w gabinecie weterynaryjnym.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Lekarz weterynarii Justyna Dobryłko mówi, że ten niepozorny element rośliny może nawet trafić do układu oddechowego i pokarmowego zwierzęcia. - Kłosy mogą być praktycznie wszędzie, czyli w oku, w uchu, to są najczęstsze miejsca. Między paluszkami, ale też zdarzył mi się kłos w zeszłym roku wbity w podgardle, w podudzie, pod zębem, w dziąsło i one mają tendencję do ropienia, wytwarzania stanów zapalnych - podkreśla Dobryłko.
- Potrząsanie głową, wylizywanie nadmierne łap, tarcie oka, językiem cały czas memłanie, to wszystko mogą być też objawy kłosów - dodaje Dobryłko.
Jeśli kłos jest głęboko wbity, znajduje się w trudno dostępnym miejscu, takim jak oko, ucho, nos lub jeśli pojawi jak obrzęk, zaczerwienienie albo krwawienie - konieczna jest wizyta w gabinecie weterynaryjnym.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin