Hulajnogi elektryczne miały ułatwiać poruszanie się po mieście, ale czasem skutecznie utrudniają spacer. Zamiast na parkingach stoją na środku chodników, leżą przewrócone i czekają, aż ktoś się o nie potknie.
W Szczecinie nie brakuje osób, którym taki widok zwyczajnie przeszkadza.
- Człowiek rozejrzy się po mieście to widać, ile leży tak porzuconych nie w miejscu w którym powinny one stać tylko byle gdzie. - Najbardziej przeszkadzają te leżące, jak jest ciemno, nie jest oświetlone, człowiek się potyka wpada na nie. To jest problem. - Na większą skalę to wielu ludziom może to przeszkadzać i być to dla nich problem. - Niestety ktoś musi za to wziąć odpowiedzialność, nawet użytkownikom jakieś kary za to, że je tak zostawiają. Firma to w umowie powinna mieć, że one mają być zgrupowane w jednym miejscu, gdzie przychodzi klient i wypożycza ją - mówią Szczecinianie.
Problem widzą też miejscy radni. Przemysław Słowik z Koalicji Obywatelskiej ma pomysł, jak zrobić porządek z jednośladami, a przy okazji zasilić miejską kasę. Chodzi o opłaty dla firm, które udostępniają hulajnogi i zajmują nimi publiczną przestrzeń. Jak wskazuje radny, podobne rozwiązania stosują już Warszawa, Poznań i Wrocław.
- Powinny być kary dla operatorów. Firma ma wszystkie dane potrzebne do tego, żeby później ewentualne finansowe konsekwencje na użytkownika przekazać. Inne miasta pobierają opłaty za zajęcie pasa i dosyć rygorystycznie pilnują, że jeśli hulajnogi nie są zaparkowane w wyznaczonym miejscu, to Straż Miejska po prostu je rekwiruje i nakłada kary - mówi Słowik.
Na razie szczecińska Straż Miejska w ciągu roku wystawiła 31 upomnień i ani jednej kary finansowej. Tymczasem Warszawa, zdaniem radnego, zarabia na udostępnianiu przestrzeni dla hulajnóg około miliona złotych rocznie. W tej sprawie zwróciliśmy się również do szczecińskiego magistratu. Czekamy na odpowiedź.
- Człowiek rozejrzy się po mieście to widać, ile leży tak porzuconych nie w miejscu w którym powinny one stać tylko byle gdzie. - Najbardziej przeszkadzają te leżące, jak jest ciemno, nie jest oświetlone, człowiek się potyka wpada na nie. To jest problem. - Na większą skalę to wielu ludziom może to przeszkadzać i być to dla nich problem. - Niestety ktoś musi za to wziąć odpowiedzialność, nawet użytkownikom jakieś kary za to, że je tak zostawiają. Firma to w umowie powinna mieć, że one mają być zgrupowane w jednym miejscu, gdzie przychodzi klient i wypożycza ją - mówią Szczecinianie.
Problem widzą też miejscy radni. Przemysław Słowik z Koalicji Obywatelskiej ma pomysł, jak zrobić porządek z jednośladami, a przy okazji zasilić miejską kasę. Chodzi o opłaty dla firm, które udostępniają hulajnogi i zajmują nimi publiczną przestrzeń. Jak wskazuje radny, podobne rozwiązania stosują już Warszawa, Poznań i Wrocław.
- Powinny być kary dla operatorów. Firma ma wszystkie dane potrzebne do tego, żeby później ewentualne finansowe konsekwencje na użytkownika przekazać. Inne miasta pobierają opłaty za zajęcie pasa i dosyć rygorystycznie pilnują, że jeśli hulajnogi nie są zaparkowane w wyznaczonym miejscu, to Straż Miejska po prostu je rekwiruje i nakłada kary - mówi Słowik.
Na razie szczecińska Straż Miejska w ciągu roku wystawiła 31 upomnień i ani jednej kary finansowej. Tymczasem Warszawa, zdaniem radnego, zarabia na udostępnianiu przestrzeni dla hulajnóg około miliona złotych rocznie. W tej sprawie zwróciliśmy się również do szczecińskiego magistratu. Czekamy na odpowiedź.

Radio Szczecin