Szef PO w regionie Sebastian Karpiniuk nie może uwierzyć, że były działacz tej partii Cezary Atamańczuk, który ma na koncie trzy zarzuty prokuratorskie, zdecydował się zostać posłem.
- Jak dostanę oficjalną informację to skomentuję, bo póki co nie chce mi się wierzyć, że pan Cezary Atamańczuk podjąłby inne oświadczenie, niż to, które deklarował publicznie - powiedział Karpiniuk.
Karpiniuk liczy, że Cezary Atamańczuk przemyśli sprawę i nie zostanie posłem. Szef PO w regionie, że dopóki nie doszło do zaprzysiężenia nowego parlamentarzysty, ma nadzieję na zmianę jego decyzji. W marcu Atamańczuk podpisał oświadczenie, w którym obiecał, że nie przyjmie mandatu posła w sytuacji, gdy Sławomir Nitras zostanie wybrany do Parlamentu Europejskiego. Karpiniuk przyznał, że oświadczenie nie wymienia żadnych sankcji, jakie Platforma mogłaby wyciągnąć wobec Atamańczuka. Powiedział też, że nie będzie mu łatwo podać Atamańczukowi rękę na sejmowym korytarzu.
Atamańczuk wyleciał z partii po tym, jak został nakryty przez policję na paleniu skręta w samochodzie. Niebawem ruszy jego proces, w którym jest oskarżony o posiadanie narkotyków, prowadzenie auta pod ich wpływem i próbę przekupienia policjantów. Złoży ślubowanie w najbliższą środę, pomimo apelu działaczy PO, żeby zrezygnował z mandatu.
Atamańczuk wierzy, że przed sądem zapadnie wyrok uniewinniający. Zapewnia, że po zaprzysiężeniu zrzeknie się immunitetu, by proces sądowy mógł odbyć się szybko. W audycji "Rozmowy pod krawatem" prosił o jeszcze jedną szansę. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Karpiniuk liczy, że Cezary Atamańczuk przemyśli sprawę i nie zostanie posłem. Szef PO w regionie, że dopóki nie doszło do zaprzysiężenia nowego parlamentarzysty, ma nadzieję na zmianę jego decyzji. W marcu Atamańczuk podpisał oświadczenie, w którym obiecał, że nie przyjmie mandatu posła w sytuacji, gdy Sławomir Nitras zostanie wybrany do Parlamentu Europejskiego. Karpiniuk przyznał, że oświadczenie nie wymienia żadnych sankcji, jakie Platforma mogłaby wyciągnąć wobec Atamańczuka. Powiedział też, że nie będzie mu łatwo podać Atamańczukowi rękę na sejmowym korytarzu.
Atamańczuk wyleciał z partii po tym, jak został nakryty przez policję na paleniu skręta w samochodzie. Niebawem ruszy jego proces, w którym jest oskarżony o posiadanie narkotyków, prowadzenie auta pod ich wpływem i próbę przekupienia policjantów. Złoży ślubowanie w najbliższą środę, pomimo apelu działaczy PO, żeby zrezygnował z mandatu.
Atamańczuk wierzy, że przed sądem zapadnie wyrok uniewinniający. Zapewnia, że po zaprzysiężeniu zrzeknie się immunitetu, by proces sądowy mógł odbyć się szybko. W audycji "Rozmowy pod krawatem" prosił o jeszcze jedną szansę. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Radio Szczecin