Około godziny 23 rozpoczęła się ceremonia powitania Moniki Pyrek na stadionie im. Wiesława Maniaka w Szczecinie. Zawodniczka MKL-u Szczecin zdobyła w poniedziałek srebrny medal w skoku o tyczce na lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Berlinie.
Serdeczne powitanie naszej zawodniczki na pewno pozwoliło na moment zapomnieć Monice Pyrek o skandalu (czytaj więcej) jaki miał miejsce podczas wtorkowej dekoracji na Stadionie Olimpijskim w Berlinie, gdy najpierw spiker wyczytał ją jako brązową medalistkę, a potem wręczono jej nieoryginalny medal. Na dodatek sama zawodniczka ma teraz wysłać krążek pod wskazany adres, aby otrzymać nowy medal.
- Gospodarze mistrzostw nie stanęli na wysokości zadania, jednak cieszę się, że zdobyłam wicemistrzostwo świata - mówi Monika Pyrek, srebrna medalistka w skoku wzwyż.
Na stadionie lekkoatletycznym w Szczecinie byli rodzice, brat, najwierniejsi kibice, koledzy, przyjaciele, a także ci, którzy na co dzień współpracują z utytułowaną zawodniczką. - Nie spodziewałam się przywitania na stadionie, o tak późnej porze - powiedziała wzruszona Monika Pyrek.
Wicemistrzyni świata osiągnęła wysokość 4,65 m i ustąpiła tylko innej Polce - Annie Rogowskiej, która wynikiem 4,75 zdobyła tytuł mistrzyni świata. - Udało mi się wrócić do dyspozycji i zdobyć medal. Chciałam skoczyć wyżej, jednak każde mistrzostwa rządzą się swoimi prawami - powiedziała Monika Pyrek. - Wysokość 4,75 m była w moim zasięgu.
Zwycięstwo Polek nad utytułowaną rekordzistką świata - Jeleną Isinbajewą - jest jednym z największych wydarzeń rozgrywanych w Berlinie lekkoatletycznych mistrzostw świata. Caryca tyczki w finale nie zaliczyła żadnej wysokości i zajęła ostatnie miejsce.

Radio Szczecin