Aż 289 piłkarzy w mistrzostwach świata nie reprezentuje kraju, w którym się urodziło. To 25 procent ze wszystkich 1248 zgłoszonych do turnieju w USA, Kanadzie i Meksyku. Nigdy wcześniej w historii mundialu ten odsetek nie był tak znaczący.
Piłkarze urodzeni za granicą stanowią większość w ośmiu z 48 drużyn. Najwięcej naturalizowanych graczy, bo 96 proc., jest w debiutującej w mundialu drużynie z Curacao, czyli autonomicznego kraju, który wchodzi w skład Królestwa Niderlandów. Tylko jeden z 26 zawodników w mundialowej kadrze urodził się na karaibskiej wyspie, pozostali pochodzą z Holandii.
Większość naturalizowanych graczy znaleźć też można w drużynie z Demokratycznej Republiki Konga (85 proc.) i Maroka (73 proc.).
Migracje społeczne są częścią historii piłkarskich mistrzostw świata od samego początku. Już w trzeciej edycji turnieju - w 1938 roku we Francji - 12 proc. zawodników reprezentowało inny kraj niż ten, w którym się urodzili.
Choć zjawisko było powszechne, FIFA dopiero w 1962 roku wprowadziła przepisy regulujące uprawnienia piłkarzy do gry w drużynach narodowych. Wcześniej zdarzało się, że zawodnicy grali nawet na mistrzostwach świata w różnych reprezentacjach. Tacy piłkarze, jak Louis Monti i Attilio Demaria w 1930 roku byli wicemistrzami świata w barwach Argentyny, a w 1934 roku mistrzami z reprezentacją Włoch.
Kapitan węgierskiej „złotej jedenastki” Ferenc Puskas, wicemistrz świata z 1954 roku, podczas mundialu w Chile w 1962 roku występował w reprezentacji Hiszpanii, zaś Jose Altafini w 1958 roku reprezentował mistrza świata - Brazylię, a w 1962 grał w reprezentacji Italii.
Ben Brindle, badacz migracji na Uniwersytecie Oxfordzkim, w artykule opublikowanym na portalu The Conversation, zwrócił uwagę, że skład reprezentacji Francji czy drużyn brytyjskich odzwierciedla procesy kolonialne i postkolonialne.
Naukowiec zauważył, że w kadrze reprezentacji Anglii co najmniej dziewięciu zawodników ma minimum jednego rodzica urodzonego za granicą. Większość piłkarzy ma korzenia w krajach, które były brytyjskimi koloniami w Afryce i na Karaibach. Odzwierciedla to procesy migracyjne, które zaszły po II wojnie światowej.
- Jednocześnie 24 zawodników urodzonych w Anglii zostało powołanych do innych zespołów na mistrzostwa świata. W tym pięciu reprezentuje Szkocję, a 19 gra w krajach spoza Wysp Brytyjskich, m.in. w USA, Nowej Zelandii i Ghanie” – analizował Brindle.
Naukowiec przywołał wyniki badań z 2022 roku z Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie, gdzie przeanalizowano składy drużyn biorących udział w piłkarskich MŚ w latach 1970–2018. Stwierdzono, że drużyny z większą liczbą zawodników urodzonych za granicą zaszły w turnieju dalej. Według statystki, każdy dodatkowy piłkarz spoza danego kraju wydłużał czas obecności drużyny w rozgrywkach, przekładając się na rozegranie średnio o 0,15 spotkania więcej.
Brindle wskazał, że co najmniej dwa czynniki mają wpływ na te wyniki.
- Po pierwsze, migracja może poszerzyć pulę zawodników dostępnych dla reprezentacji. (...) Po drugie, migracja może zwiększyć różnorodność umiejętności danej drużyny – wyjaśnił.
Jednocześnie ekspert zastrzegł, że naturalizowani zawodnicy w kadrze nie gwarantują zwycięstwa. Przypomniał, że Argentyna wygrała mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2022 r. bez ani jednego zawodnika urodzonego za granicą.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Większość naturalizowanych graczy znaleźć też można w drużynie z Demokratycznej Republiki Konga (85 proc.) i Maroka (73 proc.).
Migracje społeczne są częścią historii piłkarskich mistrzostw świata od samego początku. Już w trzeciej edycji turnieju - w 1938 roku we Francji - 12 proc. zawodników reprezentowało inny kraj niż ten, w którym się urodzili.
Choć zjawisko było powszechne, FIFA dopiero w 1962 roku wprowadziła przepisy regulujące uprawnienia piłkarzy do gry w drużynach narodowych. Wcześniej zdarzało się, że zawodnicy grali nawet na mistrzostwach świata w różnych reprezentacjach. Tacy piłkarze, jak Louis Monti i Attilio Demaria w 1930 roku byli wicemistrzami świata w barwach Argentyny, a w 1934 roku mistrzami z reprezentacją Włoch.
Kapitan węgierskiej „złotej jedenastki” Ferenc Puskas, wicemistrz świata z 1954 roku, podczas mundialu w Chile w 1962 roku występował w reprezentacji Hiszpanii, zaś Jose Altafini w 1958 roku reprezentował mistrza świata - Brazylię, a w 1962 grał w reprezentacji Italii.
Ben Brindle, badacz migracji na Uniwersytecie Oxfordzkim, w artykule opublikowanym na portalu The Conversation, zwrócił uwagę, że skład reprezentacji Francji czy drużyn brytyjskich odzwierciedla procesy kolonialne i postkolonialne.
Naukowiec zauważył, że w kadrze reprezentacji Anglii co najmniej dziewięciu zawodników ma minimum jednego rodzica urodzonego za granicą. Większość piłkarzy ma korzenia w krajach, które były brytyjskimi koloniami w Afryce i na Karaibach. Odzwierciedla to procesy migracyjne, które zaszły po II wojnie światowej.
- Jednocześnie 24 zawodników urodzonych w Anglii zostało powołanych do innych zespołów na mistrzostwa świata. W tym pięciu reprezentuje Szkocję, a 19 gra w krajach spoza Wysp Brytyjskich, m.in. w USA, Nowej Zelandii i Ghanie” – analizował Brindle.
Naukowiec przywołał wyniki badań z 2022 roku z Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie, gdzie przeanalizowano składy drużyn biorących udział w piłkarskich MŚ w latach 1970–2018. Stwierdzono, że drużyny z większą liczbą zawodników urodzonych za granicą zaszły w turnieju dalej. Według statystki, każdy dodatkowy piłkarz spoza danego kraju wydłużał czas obecności drużyny w rozgrywkach, przekładając się na rozegranie średnio o 0,15 spotkania więcej.
Brindle wskazał, że co najmniej dwa czynniki mają wpływ na te wyniki.
- Po pierwsze, migracja może poszerzyć pulę zawodników dostępnych dla reprezentacji. (...) Po drugie, migracja może zwiększyć różnorodność umiejętności danej drużyny – wyjaśnił.
Jednocześnie ekspert zastrzegł, że naturalizowani zawodnicy w kadrze nie gwarantują zwycięstwa. Przypomniał, że Argentyna wygrała mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2022 r. bez ani jednego zawodnika urodzonego za granicą.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin