To Kreml przekonał prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza do pójścia na ustępstwa wobec opozycji i to Moskwa nakłoniła go do podpisania porozumienia z 21 lutego - taką wersję wydarzeń w Kijowie przedstawiają rosyjskie media.
W środę pisze o tym o Kommiersant powołując się na rosyjskie źródło dyplomatyczne.
Własną wersję bieżącej sytuacji prezentuje w środę rosyjski minister spraw zagranicznych. Siergiej Ławrow odnosząc się do zapowiedzi przyjazdu na Krym obserwatorów Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie stwierdził, że zgodę na wizytę delegacji OBWE muszą wyrazić zainteresowane strony. Stroną nie jest Rosja a ludzie którzy kontrolują sytuację w regionach.
Rosja nie może nakazać prorosyjskim oddziałom na Krymie powrotu do baz, bo to są oddziały "samoobrony" i nie podlegają Moskwie - oświadcza szef rosyjskiej dyplomacji. Ławrow powtórzył wcześniejsze rosyjskie zapewnienia, że personel wojskowy rosyjskich baz znajduje się w swych zwykłych miejscach.
Kłam takim zapewnieniom zadał jeden z żołnierzy, z którym w Kerczu na Krymie rozmawiał reporter telewizji Ukr Stream.
"Ładny, nowy mundur. Do jakiej armii, do jakich sił zbrojnych należy?" - pytał dziennikarz.
Żołnierz w nieoznakowanym mundurze w Kerczu na Krymie początkowo wykręcał się od odpowiedzi, ale potem powiedział, że jest Rosjaninem. Dziennikarz zapytał więc, co robią siły zbrojne Rosji na terytorium Ukrainy. Dowódca odpowiedział, że "ochraniają przed atakami terrorystycznymi".
Własną wersję bieżącej sytuacji prezentuje w środę rosyjski minister spraw zagranicznych. Siergiej Ławrow odnosząc się do zapowiedzi przyjazdu na Krym obserwatorów Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie stwierdził, że zgodę na wizytę delegacji OBWE muszą wyrazić zainteresowane strony. Stroną nie jest Rosja a ludzie którzy kontrolują sytuację w regionach.
Rosja nie może nakazać prorosyjskim oddziałom na Krymie powrotu do baz, bo to są oddziały "samoobrony" i nie podlegają Moskwie - oświadcza szef rosyjskiej dyplomacji. Ławrow powtórzył wcześniejsze rosyjskie zapewnienia, że personel wojskowy rosyjskich baz znajduje się w swych zwykłych miejscach.
Kłam takim zapewnieniom zadał jeden z żołnierzy, z którym w Kerczu na Krymie rozmawiał reporter telewizji Ukr Stream.
"Ładny, nowy mundur. Do jakiej armii, do jakich sił zbrojnych należy?" - pytał dziennikarz.
Żołnierz w nieoznakowanym mundurze w Kerczu na Krymie początkowo wykręcał się od odpowiedzi, ale potem powiedział, że jest Rosjaninem. Dziennikarz zapytał więc, co robią siły zbrojne Rosji na terytorium Ukrainy. Dowódca odpowiedział, że "ochraniają przed atakami terrorystycznymi".

Radio Szczecin