Rosyjskie władze na Krymie grożą sankcjami mniejszościom narodowościowym - alarmują krymscy Tatarzy.
Jak mówi ich przywódca Refat Czubarow, rosyjskie władze zapowiadają restrykcje. Krymska prokurator Natalia Pokłonskaja zagroziła między innymi rozwiązaniem tatarskiego parlamentu.
Ostrzeżenie dotarło do Tatarów dzień po starciach z miejscową milicją, do których doszło, kiedy Rosja zamknęła granicę dla długoletniego więźnia sowieckich łagrów Mustafy Dżemilewa, który jest bardzo szanowany przez swoich rodaków. Na półwyspie chciało go powitać dwa tysiące osób. Kiedy okazało się, że nie może on wjechać, doszło do awantury.
Tatarzy od lat są nastawieni negatywnie do władz w Moskwie. Kreml w 1944 roku zdecydował o ich deportacji z Krymu. Do ojczyzny mogli wrócić dopiero w latach osiemdziesiątych. Tatarzy nie wzięli udziału w referendum dotyczącym przyłączenia półwyspu do federacji.
Według społeczności międzynarodowej, referendum na Krymie było nielegalne. Jego wyniki uznaje tylko Rosja.
Ostrzeżenie dotarło do Tatarów dzień po starciach z miejscową milicją, do których doszło, kiedy Rosja zamknęła granicę dla długoletniego więźnia sowieckich łagrów Mustafy Dżemilewa, który jest bardzo szanowany przez swoich rodaków. Na półwyspie chciało go powitać dwa tysiące osób. Kiedy okazało się, że nie może on wjechać, doszło do awantury.
Tatarzy od lat są nastawieni negatywnie do władz w Moskwie. Kreml w 1944 roku zdecydował o ich deportacji z Krymu. Do ojczyzny mogli wrócić dopiero w latach osiemdziesiątych. Tatarzy nie wzięli udziału w referendum dotyczącym przyłączenia półwyspu do federacji.
Według społeczności międzynarodowej, referendum na Krymie było nielegalne. Jego wyniki uznaje tylko Rosja.

Radio Szczecin