W pięćdziesięciu miejscach na południu Polski poziom rzek przekroczył stany alarmowe.
Synoptycy podkreślają, że najintensywniejsze opady już minęły, ale niebezpieczeństwo wciąż jest duże. W wezbranych wodach prawdopodobnie zginęła jedna osoba.
Mężczyzna wpadł do potoku w Dębicy na Podkarpaciu. Woda porwała go w głąb kanału, do którego wpływał strumień. Ratownicy nie mogli mu pomóc z powodu rwącego nurtu. Z powodu gwałtownych opadów deszczu służby ogłosiły stany alarmowe w niektórych rejonach Małopolski i Śląska.
Woda niebezpiecznie podnosi się również na Lubelszczyźnie, Dolnym Śląsku i w Świętokrzyskiem. Meteorolodzy prognozują, że deszcze będą coraz mniej intensywne, ale zerwie się silny wiatr - w porywach do 80 kilometrów na godzinę. W niektórych rejonach przez dwa dni spadło 100 litrów deszczu na metr kwadratowy.
Mężczyzna wpadł do potoku w Dębicy na Podkarpaciu. Woda porwała go w głąb kanału, do którego wpływał strumień. Ratownicy nie mogli mu pomóc z powodu rwącego nurtu. Z powodu gwałtownych opadów deszczu służby ogłosiły stany alarmowe w niektórych rejonach Małopolski i Śląska.
Woda niebezpiecznie podnosi się również na Lubelszczyźnie, Dolnym Śląsku i w Świętokrzyskiem. Meteorolodzy prognozują, że deszcze będą coraz mniej intensywne, ale zerwie się silny wiatr - w porywach do 80 kilometrów na godzinę. W niektórych rejonach przez dwa dni spadło 100 litrów deszczu na metr kwadratowy.

Radio Szczecin