Prezes Prawa i Sprawiedliwości nie ujawnia, od kogo pożyczył 200 tysięcy złotych. Na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński powiedział, że są to długi prywatne.
Ze względu na dobro swoich przyjaciół, od których pożyczył pieniądze, ich tożsamości nie zdradzi.
Ujawnił natomiast, na co były mu potrzebne pieniądze. - Zaciągałem długi, bo musiałem mieć środki na obronę życia mojej mamy, bo była bardzo ciężko chora i potrzebowała całodziennej opieki. Trzeba było mieć panie pielęgniarki na etatach, a to bardzo dalece przekraczało moje możliwości - tłumaczył Kaczyński.
Tygodnik Newsweek napisał w poniedziałek, że Jarosław Kaczyński dwa i pół roku temu zapożyczył się na 200 tysięcy złotych. Prezes nie chce ujawnić u kogo, choć jak pisze Newsweek, w 2002 roku sam twierdził, że osoby publiczne powinny ujawniać nazwiska wierzycieli.
Na spotkaniu z dziennikarzami, dodał dziś, że sejmowa komisja etyki nie miała nigdy zastrzeżeń do jego oświadczeń majątkowych. Kaczyński powiedział, że jeśli sejmowa komisja nakaże wszystkim ujawnić swoich prywatnych wierzycieli, wtedy prezes zrobi to samo.
Ujawnił natomiast, na co były mu potrzebne pieniądze. - Zaciągałem długi, bo musiałem mieć środki na obronę życia mojej mamy, bo była bardzo ciężko chora i potrzebowała całodziennej opieki. Trzeba było mieć panie pielęgniarki na etatach, a to bardzo dalece przekraczało moje możliwości - tłumaczył Kaczyński.
Tygodnik Newsweek napisał w poniedziałek, że Jarosław Kaczyński dwa i pół roku temu zapożyczył się na 200 tysięcy złotych. Prezes nie chce ujawnić u kogo, choć jak pisze Newsweek, w 2002 roku sam twierdził, że osoby publiczne powinny ujawniać nazwiska wierzycieli.
Na spotkaniu z dziennikarzami, dodał dziś, że sejmowa komisja etyki nie miała nigdy zastrzeżeń do jego oświadczeń majątkowych. Kaczyński powiedział, że jeśli sejmowa komisja nakaże wszystkim ujawnić swoich prywatnych wierzycieli, wtedy prezes zrobi to samo.

Radio Szczecin