Pięciu rosyjskich separatystów zginęło podczas szturmu na ukraińską placówkę straży granicznej na wschodzie kraju. Ośmiu Ukraińców zostało rannych.
Jak informuje Polska Agencja Prasowa, jednostkę nad ranem zaatakowało około 400 bojowników.
Według relacji zagranicznych korespondentów, w Ługańsku wymiana ognia trwa od kilku godzin. Ukraińscy żołnierze skarżą się, że nie mogą liczyć na wsparcie lotnictwa, ani sił specjalnych. Szef jednostek antyterrorystycznych - Władysław Selezniow poinformował jednak, że samoloty przeprowadziły już nalot i rozproszyły oddziały napastników.
Rosyjscy separatyści jakiś czas temu ogłosili niepodległość Ługańska i zapowiedzieli, że być może będą starać się o przyłączenie do Rosji. Władze w Kijowie jednak nie uznały autonomii tego rejonu.
Według relacji zagranicznych korespondentów, w Ługańsku wymiana ognia trwa od kilku godzin. Ukraińscy żołnierze skarżą się, że nie mogą liczyć na wsparcie lotnictwa, ani sił specjalnych. Szef jednostek antyterrorystycznych - Władysław Selezniow poinformował jednak, że samoloty przeprowadziły już nalot i rozproszyły oddziały napastników.
Rosyjscy separatyści jakiś czas temu ogłosili niepodległość Ługańska i zapowiedzieli, że być może będą starać się o przyłączenie do Rosji. Władze w Kijowie jednak nie uznały autonomii tego rejonu.

Radio Szczecin