6 czerwca 1944 r. o świcie siły zbrojne aliantów wylądowały w Normandii. Operacja o kryptonimie "Overlord" otworzyła drugi front w wojnie z nazistowskimi Niemcami.
Desant w północnej Francji miał rozpocząć się 5 czerwca. Plany pokrzyżowała sztormowa pogoda w Kanale Angielskim - jak na Kanał La Manche mówią Brytyjczycy. Głównym dowodzącym był gen. Dwight Eisenhower.
- Weźmiecie udział w wielkiej krucjacie, do której przygotowywaliście się wiele miesięcy. Oczy świata zwrócone są na was. Nie zaakceptujemy innego zakończenia niż pełne zwycięstwo. Powodzenia - powiedział gen. Eisenhower.
Pierwsze oddziały do plaż Normandii dotarły 6 czerwca o godzinie 6.30. 150 tys. żołnierzy pierwszego rzutu osłaniało lotnictwo i okręty wojenne.
- To była drobiazgowo przygotowana operacja - wspominał po latach sierż. Kenneth Lakeman. - Barka, którą płynęliśmy, była wypełniona ludźmi i pudłami. Jedno z nich rozerwał zdenerwowany żołnierz. Zbladł. W pudle leżały białe krzyże z naszymi nazwiskami.
W pierwszym rzucie zginęło około 2,5 tys. żołnierzy. 8,5 tys. zostało rannych. W armadzie desantowej płynęło osiem polskich statków transportowych. Działania aliantów wspierał ogień krążownika ORP "Dragon" oraz niszczycieli ORP "Błyskawica", "Krakowiak", "Piorun" i "Ślązak". W powietrzu latało 14 polskich dywizjonów dowodzonych przez mjr. Juliana Kowalskiego i mjr. Stanisława Skalskiego. Na lądzie walczyła 1. Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka.
Na piątkowe obchody 70. rocznicy lądowania w Normandii do Francji przyleciało dwudziestu liderów państw zachodnich m.in. prezydenci Rosji i Stanów Zjednoczonych, a także Bronisław Komorowski. Oddadzą hołd poległym, a także żyjącym żołnierzom. Główne międzynarodowe uroczystości rozpoczną się o 14.30 na plaży Sword.
Przedstawiciele Polski wezmą udział m.in. w obchodach na jednym z cmentarzy, gdzie spoczywa 615 żołnierzy 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka poległych w walkach w Normandii.
Hołd poległym oddał już prezydent Francji - Fracois Hollande. Jak mówił, 6 czerwca 1944 roku był jednym z najbardziej dramatycznych dni w historii kraju. - Tego dnia mieszkańcy Normandii domyślali się, co ma się wydarzyć. Nikt nie wiedział, że to będzie pierwszy dzień jednej z najbardziej krwawych bitew w historii Francji - powiedział Hollande.
- Te wydarzenia zmieniły przebieg II wojny światowej i ustawiły losy świata na nowych torach - stwierdził prezydent USA Barack Obama. - Właśnie te wydarzenia pozwoliły na zadanie ostatecznego ciosu armii Hitlera. Ludzie Francji dotrzymali swojego słowa tak, jak robią to przyjaciele. Pod koniec dnia plaża była obiektem walki straconym, odzyskanym i w końcu wygranym. Mur Hitlera został przełamany, co pozwoliło armii Pattona wlać się do Francji.
- Weźmiecie udział w wielkiej krucjacie, do której przygotowywaliście się wiele miesięcy. Oczy świata zwrócone są na was. Nie zaakceptujemy innego zakończenia niż pełne zwycięstwo. Powodzenia - powiedział gen. Eisenhower.
Pierwsze oddziały do plaż Normandii dotarły 6 czerwca o godzinie 6.30. 150 tys. żołnierzy pierwszego rzutu osłaniało lotnictwo i okręty wojenne.
- To była drobiazgowo przygotowana operacja - wspominał po latach sierż. Kenneth Lakeman. - Barka, którą płynęliśmy, była wypełniona ludźmi i pudłami. Jedno z nich rozerwał zdenerwowany żołnierz. Zbladł. W pudle leżały białe krzyże z naszymi nazwiskami.
W pierwszym rzucie zginęło około 2,5 tys. żołnierzy. 8,5 tys. zostało rannych. W armadzie desantowej płynęło osiem polskich statków transportowych. Działania aliantów wspierał ogień krążownika ORP "Dragon" oraz niszczycieli ORP "Błyskawica", "Krakowiak", "Piorun" i "Ślązak". W powietrzu latało 14 polskich dywizjonów dowodzonych przez mjr. Juliana Kowalskiego i mjr. Stanisława Skalskiego. Na lądzie walczyła 1. Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka.
Na piątkowe obchody 70. rocznicy lądowania w Normandii do Francji przyleciało dwudziestu liderów państw zachodnich m.in. prezydenci Rosji i Stanów Zjednoczonych, a także Bronisław Komorowski. Oddadzą hołd poległym, a także żyjącym żołnierzom. Główne międzynarodowe uroczystości rozpoczną się o 14.30 na plaży Sword.
Przedstawiciele Polski wezmą udział m.in. w obchodach na jednym z cmentarzy, gdzie spoczywa 615 żołnierzy 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka poległych w walkach w Normandii.
Hołd poległym oddał już prezydent Francji - Fracois Hollande. Jak mówił, 6 czerwca 1944 roku był jednym z najbardziej dramatycznych dni w historii kraju. - Tego dnia mieszkańcy Normandii domyślali się, co ma się wydarzyć. Nikt nie wiedział, że to będzie pierwszy dzień jednej z najbardziej krwawych bitew w historii Francji - powiedział Hollande.
- Te wydarzenia zmieniły przebieg II wojny światowej i ustawiły losy świata na nowych torach - stwierdził prezydent USA Barack Obama. - Właśnie te wydarzenia pozwoliły na zadanie ostatecznego ciosu armii Hitlera. Ludzie Francji dotrzymali swojego słowa tak, jak robią to przyjaciele. Pod koniec dnia plaża była obiektem walki straconym, odzyskanym i w końcu wygranym. Mur Hitlera został przełamany, co pozwoliło armii Pattona wlać się do Francji.

Radio Szczecin