To problemy z silnikiem były prawdopodobną przyczyną katastrofy lotniczej pod Częstochową. Na to wskazują zeznania jedynego ocalałego z wypadku, którego w poniedziałek przesłuchał prokurator.
Jak powiedział Tomasz Ozimek z częstochowskiej prokuratury, mężczyzna zrelacjonował przebieg całego lotu, wypadku i akcji ratowniczej.
- Jego zeznania są dla nas bardzo cenne. Na pewno mogą przyczynić się do wyjaśnienia tej katastrofy - zaznaczył Ozimek.
Śledczy nie wykluczają jednak, że przyczyną wypadku mógł być również błąd pilota, czy błędy w organizacji lotu.
Do katastrofy doszło w sobotę. Samolot Piper Navajo spadł na ziemię w okolicy miejscowości Topolów, w województwie śląskim.
Na pokładzie było 12 osób: pilot, skoczkowie spadochronowi i instruktorzy. Przeżył jeden mężczyzna.
Materiał: TVN24/x-news
- Jego zeznania są dla nas bardzo cenne. Na pewno mogą przyczynić się do wyjaśnienia tej katastrofy - zaznaczył Ozimek.
Śledczy nie wykluczają jednak, że przyczyną wypadku mógł być również błąd pilota, czy błędy w organizacji lotu.
Do katastrofy doszło w sobotę. Samolot Piper Navajo spadł na ziemię w okolicy miejscowości Topolów, w województwie śląskim.
Na pokładzie było 12 osób: pilot, skoczkowie spadochronowi i instruktorzy. Przeżył jeden mężczyzna.
Materiał: TVN24/x-news

Radio Szczecin